W Warszawie kierowca Porsche pobił 66-letnią kobietę i zaatakował mężczyzn, którzy stanęli w jej obronie. Policja ustaliła jego tożsamość Według świadków kierowca Porsche niebezpiecznie manewrował i nie trzymał się swojego pasa. Kierowca Toyoty zwrócił mu uwagę, po czym na czerwonym świetle kierowca Porsche wysiadł z samochodu i ruszył w jego stronę. Zamiast jednak zaatakować kierowcę, otworzył drzwi pasażera w Toyocie i uderzył w głowę 66-letnią kobietę. Gdy jej mąż i jeszcze jeden kierowca próbowali interweniować, napastnik zaatakował również ich. Następnie wrócił do Porsche, przejechał przez skrzyżowanie na czerwonym świetle i omal nie potrącił starszego mężczyzny. Do zdarzenia doszło 15 października. Dlaczego do tej pory nie został zatrzymany? Jak wyjaśniła przedstawicielka warszawskiej policji Marta Haberska w komentarzu dla „Super Expressu”, początkowo zdarzenie zakwalifikowano jako naruszenie nietykalności cielesnej. W Polsce takie sprawy co do zasady są ścigane z oskarżenia prywatnego, dlatego poszkodowanym wyjaśniono procedurę składania zawiadomienia. 16 października jeden z mężczyzn zgłosił się na policję. Po uzupełnieniu zeznań okazało się, że podczas konfliktu mogły paść również groźby karalne. Stało się to dodatkową podstawą do dalszych działań policji. 19 października policja poinformowała, że ustaliła tożsamość podejrzanego. Jest on obywatelem Polski, choć jego Porsche miało zagraniczne tablice rejestracyjne. Mężczyzna jest obecnie poszukiwany, a policja sprawdza miejsca, w których może przebywać. Kwalifikacja prawna jego czynów może się jeszcze zmienić.
Komentarze (0)
Bądź pierwszy!
NEXTA Polska