Czas na procedowanie ustaw liberalizujących dostęp do aborcji był przed wyborami prezydenckimi, ale wtedy woleli, żeby ich kandydat Rafał Trzaskowski odgrywał rolę największego konserwatysty i nie można było procedować nic co mogłoby ten wizerunek zburzyć. I zamiast wysłać projekty do senatu i pokazać, że istnieje realna szansa ich uchwalenia jeżeli tylko wybory prezydenckie zostaną wygrane, to schowali je do szuflady. Wybory prezydenckie przegrali. Po dwóch latach braku działań komisji prace ruszyły. Dlaczego? Bo idą wybory parlamentarne i coś trzeba "pokazać". Cyniczne i instrumentalne traktowanie własnych wyborczyń.
Komentarze (0)
Bądź pierwszy!
Marcelina Zawisza #PartiaRazem