No cóż, zielona transformacja właśnie dostała kolejny problem do rozwiązania. Przez lata słyszeliśmy, że planeta płonie, więc trzeba ratować klimat, inwestować w OZE i przebudowywać energetykę. Tymczasem meteorologia zaczyna przypominać, że pogoda ma pewną niewygodną cechę: nie zawsze chce współpracować z prezentacjami lobbystów zielonej transformacji. XD Pojawiają się prognozy dotyczące zaburzeń wiru polarnego (#PolarVortex), które mogą przynieść wcześniejsze mrozy i anomalie chłodu w Kanadzie oraz Europie. Padają nawet twierdzenia o sytuacji bez precedensu w rejestrach od 1948 roku, choć na ostateczną ocenę trzeba jeszcze poczekać 2–3 tygodnie. I teraz najciekawsze. Kiedy przychodzi fala upałów, mamy dowód na katastrofę klimatyczną. Kiedy pojawia się perspektywa silnych anomalii chłodu, nagle potrzebujemy kolejnych modeli, analiz i wyjaśnień. A energetyka? Ona nie działa na hasła i konferencje klimatyczne. Zimą potrzebuje mocy, paliwa, stabilności i infrastruktury, która działa również wtedy, gdy wiatr nie wieje, a słońce postanowiło zrobić sobie kilkanaście godzin przerwy. Bo klimat nie czyta unijnych strategii, a termometr nie zna celów emisyjnych na 2050 rok.
Komentarze (0)
Bądź pierwszy!
Wojciech Balcerzak