Donald Tusk zrobił marszałkiem Sejmu faceta, który gloryfikował Armię Czerwoną na konferencji prasowej z rosyjskim ambasadorem i pod pomnikiem wdzięczności tej zbrodniczej formacji atakował polski rząd w imię budowy dobrosąsiedzkich relacji z Moskwą. O głębokich powiązaniach lewicy, spadkobierczyni personalnej i organizacyjnej PZPRu, formacji reorganizowanej na początku lat 90. za moskiewskie pieniądze, nie wspominając. W ciągu ostatnich kilkunastu lat nic bardziej „onucowatego” w polskiej polityce się nie wydarzyło i chyba nieprędko się wydarzy.
Komentarze (0)
Bądź pierwszy!
Robert Winnicki