Pod Kijowem, w piwnicy jednego z prywatnych domów uzbrojeni mężczyźni siłą przetrzymują kilkadziesiąt osób (ok. 30-40), z których część jest chora lub pobita. Na miejsce przybyli krewni uwięzionych, wezwana prywatna karetka pogotowia oraz lokalni mieszkańcy. Gdy uzbrojeni strażnicy odmówili wpuszczenia medyków, wybuchły zamieszki. Zgromadzony tłum zaczął szturmować posesję, wyłamując bramę i niszcząc ceglany płot. W odpowiedzi na szturm, z terenu posesji użyto wobec protestujących gazu łzawiącego, gaśnic, a także rzucono świece dymne. Na miejsce przyjechała policja, Państwowe Biuro Śledcze (DBR) oraz dowódca ukraińskiej Gwardii Narodowej, Ołeksandr Piwnenko. Dowództwo wyjaśniło, że w budynku znajdowali się żołnierze Gwardii Narodowej, którzy zostali zatrzymani za samowolne oddalenie się z jednostki i czekali na powrót do swoich oddziałów. Po negocjacjach do budynku wpuszczono ratowników medycznych. Zabrano do szpitala czterech żołnierzy, którzy znajdowali się w ciężkim stanie i wymagali pilnej pomocy. Warunki przetrzymywania wojskowych są obecnie badane przez Biuro Rzecznika Praw Wojskowych.
Komentarze (0)
Bądź pierwszy!
Takeshi Kovacs