1:59
1:59

Z cyklu kiedyś to było ... 28 lat temu doszlo do jednej z najbardziej komediowych scen w historii Bundesligi. Podczas meczu Kaiserslautern-Bochum, trener świeżo upieczonych mistrzów Niemiec Otto Rehhagel wprowadził na boisko nigerijczyka Pascala Ojigwe zapominając o tym, że na murawie znajduje się już trzech piłkarzy spoza Europy. Regulamin zezwalał bowiem każdej drużynie na wystawienie w meczu tylko trzech nie-europejczyków. Vize-prezydent klubu Axel Ulmer widząc całą sytuację udał się momentalnie w kierunku ławki rezerwowych by przekazać Rehhagelowi, że złamał przepisy co automatycznie oznaczało przegraną walkowerem. "Król Otto" szybko wpadł na niezbyt błyskotliwy pomysł nakazując egipcjaninowi Hany Ramzy'emu zasymulować kontuzję by w jego miejsce wprowadzić niemieckiego piłkarza myśląc, że nikt nie zauważy jego pomyłki :) Egipcjanin wysłuchal trenera i odegrał rolę "umierającego faraona" po czym ledwo co chodząc zszedł z boiska z uśmiechem na twarzy. Otto Rehhagel na konferencji pomeczowej przyznał się do błędu i powiedział, że już w przerwie meczu wszyscy piłkarze Czerwonych Diabłów wraz ze sztabem trenerskim oraz zarządem klubu wiedzieli, że mecz został przegrany. W drugiej połowie zawodnicy Kaiserslautern nawet nie cieszyli się ze zdobycia drugiej bramki wiedząc, że w razie możliwej wygranej punkty i tak zostaną im odjęte. Drużynie z Bochum udało się ostatecznie odwrócić losy spotkania i wygrać 3:2 a "Król Otto" stał się wówczas piątym trenerem w historii Bundesligi któremu przydarzyła się taka pomyłka. Po meczu menedżer VFL Bochum, Klaus Hilpert próbował złożyć protest domagając się by sąd sportowy jak to zwykle bywało w takich przypadkach orzekł wynik 2:0 jednak trener bochumczyków Klaus Toppmöller szybko wybił mu to z głowy. Jak na ironię ówczesny trener VFL Bochum, Klaus Toppmöller do dziś jest rekordowym strzelcem w historii klubu FC Kaiserslautern z liczbą 108 bramek strzelonych w Bundeslidze Warto także wspomnieć o tym, że kilka tygodni później owy mecz Kaiserslautern - Bochum i tak trafił na wokandę gdyż okazało się, że bramkarz bochumczyków,Thomas Ernst przed meczem zażył środek zawierający substancję z listy dopingowej. Jedna wielka komedia :)

Sport↗
1:12
1:00
2:29

Dziękuję "Wykrywaczowi kłamstw TVP", że nazwali mnie "trollem i kłamcą", bo ze strony tej antypolskiej szczujni to wielkie wyróżnienie. I Jak zwykle sami dopuścili się manipulacji xD WYCIĘLI najbardziej istotny fragment wypowiedzi Tuska, by zaatakować mój PEŁEN CYTAT xD Owszem, WPIERW Tusk mówi o rozliczeniu pieniędzy z KPO. Ale to, co ta propagandowa szczujnia TVP wycięła, to moment, w którym Tusk ZMIENIA dynamikę wypowiedzi na rozliczenie PiS i Pełczyńskiej-Nałęcz. To w tych wyciętych 10 sekundach Tusk bredzi o "odblokowaniu KPO po rządach PiS" i ROBOCIE Pełczyńskiej-Nałęcz, którą on jej zlecił i tej robocie NIE PODOŁAŁA. I tu po raz drugi pada słowo "ROZLICZENIE", ale w zupełnie innym kontekście. I oczywiście, że Donald Tusk nie powiedział tego wprost. To po prostu zręcznie zakamuflowana groźba wobec nielubianej przez niego polityk. Rolą dziennikarzy, drogie TVP, jest rozumienie drugiego dna wypowiedzi polityków i osadzanie ich w kontekście. Jeśli nie potraficie tego robić, bo macie płacone za ilość godzin spędzonych na obronie swojego guru, który siłowo i bezprawnie obsadził was w budynku na Woronicza 17, to przynajmniej nie przeszkadzajcie ludziom, którzy to potrafią. I wisienka na torcie. "Wykrywacz kłamstw" nie odniósł się do dwóch informacji zawartych w moim wpisie. Nie uznali, że "kłamstwem" jest to, że Tusk bredził o "odblokowaniu KPO, które zablokował PiS". I nie uznali, że "kłamstwem" jest to, że duzą grupą beneficjentów KPO są politycy KO. Jak widać, niektórych antypolskich faktów o tym parszywym rządzie nawet ta propagandowa szczujnia nie potrafi odwrócić o 180 stopni xD

Beka↗
1:54