Mili Państwo, sytuacja jest naprawdę poważna. W ciągu ostatnich dni USA po prostu… pomagają Rosji. Dziś Financial Times doniósł, że Stany Zjednoczone mają naciskać na Europejczyków, by ci odmrozili niektóre rosyjskie aktywa będące w ich dyspozycji i przetransferowali je do podmiotu kontrolowanego przez Waszyngton. Miałoby to umożliwić wznowienie rozmów pokojowych ws. Ukrainy. Jednakże transparentność takich amerykańskich posunięć, jak np. szczyt z Putinem na Alasce, umowa „surowcowa” z Ukrainą czy „Rada Pokoju” każe wątpić w realność tych zapewnień. Istnieje ryzyko, że środki te trafiłyby do Rosji lub powiązanych z nią podmiotów. Mało tego: równolegle Agencja Reutera donosi, że administracja prezydenta Trumpa rozważa poluzowanie sankcji ciążących na tzw. flocie cieni, która przewozi rosyjską ropę i paliwa z ominięciem międzynarodowych restrykcji. Amerykanie chcą w ten sposób obniżyć ceny frachtu, ale w rzeczywistości byłoby to wsparcie rosyjskich możliwości eksportowych. To wszystko dzieje się zaledwie kilka dni po ogłoszeniu dealu paliwowego między Donaldem Trupem a Władimirem Putinem, który dotyczy dostaw oleju napędowego z Rosji do USA. Dostarczenie tego paliwa wymagało zdjęcia amerykańskich sankcji z Rosji, do czego zresztą doszło. Niedługo wcześniej poważne media poinformowały o możliwym wejściu inwestorów z USA w projekty Nord Stream, co miałoby na celu ponowne uruchomienie tych gazociągów. Mili Państwo, to wszystko to jest jeden wielki ukłon ze strony USA w stronę Rosji, dający jej możliwość odbudowania strat gospodarczych. Jeśli to połączymy z informacjami dot. zaburzeń w pracy systemu Starshield, z którego korzysta Ukraina, nacisków Waszyngtonu na Kijów, by ten nie atakował rosyjskich rafinerii oraz informacji o ograniczeniu przekazywania danych wywiadowczych to naprawdę obraz tej sytuacji jest bardzo niepokojący.
Komentarze (0)
Bądź pierwszy!
Jakub Wiech