▶1:10Uwielbiam takie wędki, tutaj pięknie złapany Ryszard Petru: - popiera pan idee PITu rodzinnego? - koncepcja nie jest zła ale mamy tak paczworkowy system podatkowy - koncepcja nie jest zła? Przecież to jest postulat z którym szedł pan do wyborów xDDD Petru już w swojej karierze tyle naobiecywał, że sam nie pamięta nawet tych ostatnich xD a tak serio, czy on dotrzymał kiedykolwiek jakąś swoją obietnicę? Zaznaczam, obietnicę dla Polaków, a nie Madery 😉▲ 010 dni temuBeka↗
▶2:07TVP INFO (w likwidacji) na tropie afery stulecia xDD Uwaga kochani… Jarosław Sachajko miał ułatwiać działania służb Chińskich używając okularów z prompterem XD Dlaczego? BO MAJĄ WBUDOWANE 4 MIKROFONY I oczywiście mają przekazywać je Chińczykom.. Ludzie…▲ 012 dni temuBeka↗
▶0:15🇫🇷 "Pokojowe protesty" skrajnej lewicy (pierwotnie licealistów) zamieniły się w niektórych większych miastach (zwłaszcza Marsylia, Lyon, Paryż) w starcia z policją, podpalenia, demolki i kradzieże butików. Może gdzieś tam ktoś jeszcze maszeruje, może nawet ma uzasadnione postulaty, ale kto by tam o tym pamiętał, media pokazują już tylko przemoc. Bordeaux dziś (🎥Brahemfourat na Insta)▲ 018 dni temuUlica↗
▶0:58Kierzek - Koperska to jest hit xD Stwierdziła dziś, że rząd Tuska zrealizował 60 postulatów z 100 konkretów Tuska i 20 są w trakcie realizacji (taka okrągła sumka xD) Szkoda, że nawet rząd uznaje, że jest o wiele mniej XD▲ 022 dni temuBeka↗
▶15:15Dziś pod TK na konferencji prasowej przekazałem postulaty, z którymi bierzemy udział w protestach: 1. Wycofać Policję z budynku i terenu TK. 2. Odblokować pracę TK. Umożliwić prezesom, sędziom i Straży wykonywanie obowiązków. 3. Zaprzestać wykorzystywania Policji i służb do nielegalnych działań. Nie niszczyć morale służb mundurowych i zaufania w łańcuchu dowodzenia. 4. Rozliczyć winnych zamachu na organ konstytucyjny - dowódców i ich zwierzchników, w tym członków rządu. 5. Podać rząd Tuska do dymisji. Poniżej pełne nagranie konferencji prasowej:▲ 04 dni temuPolityka↗
▶0:09Jestem w Hiszpanii i widzę po raz któryś, że tutejsze kobiety wywalczyły sobie prawo opalania się topless. I słusznie, bo śmieszne jest to tabuizowanie akurat żeńskich piersi. Ta wolność powinna wejść do kanonu postulatów również polskich feministek. Zaraz obok prawa do aborcji.▲ 015 dni temuBeka↗
▶0:31Poseł do PE, @annabrylka: Prezes Jarosław Kaczyński kopiuje program Konfederacji. Postulat, który został zaprezentowany przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego w Krynicy, dotyczący likwidacji Komisji Europejskiej jest kopią postulatu Konfederacji!▲ 08 dni temuPolityka↗
▶0:38Słodki Jezusie nazareński, jak ten człowiek potrzebuje stymulacji analnej😱 „Swoją drogą, nigdy nie przyznali panu Pokojowej Nagrody Nobla, co jest hańbą. Więc to, co wymyśliłem, panie prezydencie, to nowa nagroda. Nazywa się Nagrodą Człowieka Stulecia. To Nagroda Człowieka Stulecia. I podniosę to, żeby sztuczne media mogły to zobaczyć; CNN, zróbcie tu zbliżenie, CNN. Okej, ponieważ ten człowiek zrobił więcej dla ludzkości i dla Ameryki niż jakikolwiek inny prezydent w historii. Dziękuję, panie prezydencie, za to, że pan tu jest, dziękuję za wsparcie dla stanu Iowa i dziękuję za bycie najwspanialszym prezydentem, jakiego kiedykolwiek mieliśmy.”▲ 011 dni temuPolityka↗
▶1:13🤯 Golazo w wykonaniu 🇵🇱 Dominika Marczuka! ⚽🚀 Kapitalna bramka Polaka w starciu z St. Louis CITY SC. To drugie trafienie 22-latka dla Realu Salt Lake tym sezonie MLS. #MLSpl▲ 013 dni temuSport↗
▶29:43Czy mamy nowego "Konsula"na miarę naszych czasow i możliwości? Obejrzyj film oraz trailer w drugiej części wpisu.👇👇👇 Kiedyś mieliśmy Czesława Śliwę – legendarnego oszusta, który zmajstrował sobie iluzję „austriackiego konsula” i za jej pomocą drenował ludzi z gotówki. Partyjni dygnitarze i zapatrzeni w Zachód obywatele z samego zachwytu zapominali przy nim własnego nazwiska. Dzisiaj mamy wielką politykę, „europejskie standardy” i Donalda Tuska, który za pomocą państwowego aparatu robi z uśmiechniętym elektoratem dokładnie to samo. Złożyłem te wszystkie patologie w jedną analizę. Zobaczcie, jak mistrzowsko władza nas ogrywa. Złudzenie elitarności i kupowanie inteligencji za paczkę żelków (Efekt Aureoli) Śliwa sprzedawał naiwnym bajkę o apartamencie w Wiedniu na 96. piętrze z różowymi kafelkami i zachodnich pensjach. Ludzie łykali to bez popity, oddając oszczędności życia, byle tylko otrzeć się o ten prestiż. Dzisiaj sprzedaje się nam unijne flagi i aurę byłego szefa Rady Europejskiej. Mechanizm psychologiczny to czysty efekt aureoli (halo effect). Aspirujący „fajnopolacy” tak panicznie boją się łatki prowincjusza, że wystarczy im polityk z brukselskim tłem, by wyłączyć krytyczne myślenie. Prestiż Zachodu działa tu jak znieczulenie miejscowe – władza może zadłużać państwo i rozmontowywać procedury, a elektorat i tak bije brawo, bo czuje się częścią uśmiechniętej „elity”. „Szczerze”, czyli jak sprzedać cynizm za empatię Makiawelizm tego systemu widać już w detalach. Tusk zatytułował swój polityczny dziennik „Szczerze”. Z punktu widzenia socjotechniki to wyrachowany zabieg torowania (priming). Polityk, który doskonale wie, że ma łatkę chłodnego gracza, sztucznie kompensuje ten brak wielkim napisem na okładce. To precyzyjnie zaprojektowana iluzja autentyczności. Mając w pamięci ofiary Śliwy, które wierzyły, że rzekomy konsul załatwi im z dobroci serca intratne stanowiska dyplomatyczne, dzisiejszy wyborca dostaje perfekcyjnie wyreżyserowany produkt PR-owy i głęboko wierzy, że to intymna spowiedź państwowca zza kulis. Dwie twarze państwa: telewizyjny makijaż i dławienie na krtani (Rozszczepienie) Aparat przymusu, który służy tej władzy, idealnie oddaje jej dysfunkcje. Mamy nagrania: pani policjantka, w telewizyjnym studiu ułożona, gładka, z nienagannym makijażem permanentnym, spokojnie uczy procedur numeru 112. Ale w realiach ulicy, pod Trybunałem Konstytucyjnym, pęka jej kora przedczołowa. W skrajnym stresie następuje „porwanie ciała migdałowatego” (amygdala hijack). Ta sama łagodna ekspertka dusi leżącego, obezwładnionego obywatela (byłego żołnierza), klęczy na jego krtani i wrzeszczy w amoku: „leż k***!”. Według teorii Otto Kernberga to klasyczne rozszczepienie – wykreowany wizerunek maskuje dramatyczne braki w rezyliencji i samoregulacji. Zdezorientowany obywatel staje się dla niej wyłącznie obiektem, na którym funkcjonariusz nadkompensuje własne psychofizyczne lęki i spadki odporności na stres. Nożyk na grzyby jako zbrodnia stulecia (Teoria Kingdona i Blame-shifting) Kiedy ta fizyczna brutalność grozi potężnym kryzysem, wjeżdża teoria „okien możliwości” Kingdona w swojej najczystszej, makiawelicznej postaci. W karetce pogotowia, przy uduszonym do utraty przytomności poszkodowanym, znajdują... zamkniętą finkę na grzyby. Co robi Donald Tusk? Błyskawicznie chwyta za telefon, wrzuca posta na platformę X i z ofiary państwowej przemocy (leżącej w prywatnym budynku) robi "agresywnego nożownika-terrorystę". Zwykły grzybiarski rekwizyt w rękach nieprzytomnego człowieka staje się nagle aktywnym narzędziem ataku. Żeby tego było mało, premier odpala klasyczny blame-shifting (unikanie winy wg C. Hooda): polityczną odpowiedzialność za ten policyjny szał przerzuca wprost na... Jarosława Kaczyńskiego i prezydenta Karola Nawrockiego. Państwo dusi cię na krtani, ale winny jest facet z opozycji. To jest tak bezczelne odwrócenie ról, że sam Śliwa spaliłby się ze wstydu nad brakiem własnego rozmachu. 👇👇👇▲ 015 dni temuPolityka↗
▶0:39Jak „Łukasz” uwiódł Kraków. Ostateczny krach systemu Majchrowszczyzny. – Odwołaliśmy jednego z tej partii i teraz mielibyśmy wybrać drugą z tej samej? – tak wynik wyborów w Krakowie skomentował w ulicznej sondzie "Wyborczej" jeden z mieszkańców miasta. Istotnie, byłoby to zdumiewające. Tymczasem zdumiewać może skala zwycięstwa Łukasza Gibały, który uzyskał najlepszy wynik w historii wyborów prezydenckich w Krakowie – 62,12 % głosów. Czy jednak powinna? - Ja Pani coś powiem: Do mnie żaden z PO nie ma wstępu do mieszkania - dodał wspomniany mężczyzna, przedstawiający się jako działacz „Solidarności”. I choć trudno powiedzieć, czy była to wiodąca emocja, która stoi za zwycięstwem Gibały, nie można jej zlekceważyć. Przede wszystkim dlatego, że okazało się, że aż blisko 97% wyborców Michała Drewnickiego (PiS) z pierwszej tury zagłosowało na nowo wybranego prezydenta. Nie wiemy oczywiście, ilu wyborców z blisko 45 tys. osób głosujących na Drewnickiego pojawiło się w lokalach wyborczych podczas drugiej tury, ważne jest jednak coś innego – stopień odrzucenia dotychczasowego układu. Oczywiście słowa działacza „S” mówiące o „zakazie wstępu” mogą nas bawić i nie sposób odnieść wrażenia, że wyborcy prawicy po trosze traktowali samorządowe wybory jako „zastępczą wojnę” z Tuskiem. Ale to jednak nie to stoi za sukcesem Gibały. Sam on wszak ma platformianą przeszłość, dopełnioną, o czym pod Wawelem się pamięta, dość kompromitującym epizodem u boku jednej z najciemniejszych postaci polskiej polityki – Janusza Palikota, którego posłem i ekspertem gospodarczym był w strasznym, posmoleńskim czasie (2012-2014). I choć od tamtego czasu Gibała zdążył przejść długą drogę w samorządzie, to przecież pamięć wyborców prawicy nie jest aż tak krótka, by o tym zapomnieć. Musi tu być więc coś innego. Co takiego? Po pierwsze, gdy trzymać się już wypowiedzi sympatycznego Krakowianina z „Solidarności”, to przekonuje on, że „Łukasz” (tak określa Gibałę, choć przecież trudno sądzić, że zna go osobiście) był dla niego mniejszym złem i zabezpieczeniem przed kontynuacją krakowskiego układu. Układu który wykształcił się w latach rządów prof. Jacka Majchrowskiego (2002-2024) i przepoczwarzył za czasów odwołanego finalnie w referendum Aleksandra Miszalskiego (2024-2026). Tak, ewentualne rządy popieranej przez Tuska senator Piątkowskiej, byłyby dalszą petryfikacją tego układu. Tymczasem jego odrzucenie przez Mieszkańców jest kompletne. Tak, to potrzeba zakończenia tej „ery” była pierwszym czynnikiem decydującym o zwycięstwie Gibały, dopiero potem „wojna zastępcza z Tuskiem”. Fakt, że „majchrowszczyzna” weszła w ostatnich latach w polityczno-biznesowy sojusz z Tuskiem i jego (nie najbardziej lotnymi) ludźmi i chciała dzięki nim zachować stan posiadania jedynie dopełnił obrazu klęski. Ludzie mieli po prostu dosyć. Zamknijmy więc ostrożnie wieko tej politycznej trumny i spróbujmy się zastanowić, co takiego powinien zrobić Gibała, jeśli chce swoje zwycięstwo przekuć w sukces, pozwalający mu za dwa lata zostać wybranym na kolejną, pełną kadencję. Oczekiwania Krakowian są ostrożne, a sam lider Krakowa dla Mieszkańców celowo je studził. Co ciekawe, takie postawienie sprawy budzi szacunek Mieszkańców, znużonych przez ostatnie dwa lata cyrkowym wizerunkiem Miszalskiego, który jednocześnie ze słynnym tańcem na dachu Magistratu sprowadzał na miasto plagi w postaci jednoczesnego wprowadzenia rozległej Strefy Czystego Transportu i drastycznych podwyżek cen biletów. Dodać do tego należy także odwołanie się przez Gibałę do godnościowo-aspiracyjnych wątków. Kraków w jego narracji „traci swój blask” a dziejowa szansa miasta na udział w kolejnych rewolucjach technologicznych jest zaprzepaszczana. I choć nie obiecuje on oczywiście błyskawicznej budowy pod Wawelem Doliny Krzemowej, to już postulat przepędzenia z centrum miasta obrzydliwych naganiaczy do klubów go-go, którzy mieliby podzielić los wyrzuconych z urzędu partyjnych nominatów jest przyjmowany jako rewolucyjny. I byłby taką rewolucją w istocie. Pokazuje to oczywiście skalę degrengolady, jaka odbywa się w pięknych dekoracjach Królewskiego Miasta. To dlatego takie postawienie sprawy przez „Łukasza” (by wrócić do przepytywanego przez "Wyborczą" przechodnia) wpłynęło zasadniczo na wybór Krakowian. Trudno nie odnieść wrażenia, że oprócz odrzucenia politycznych frazesów to właśnie osadzenie w lokalności i poczucie ciągłej obecności Gibały „na ulicy”, czy poczucie że to jego można „wpuścić do domu” pozwoliło mu wygrać. Gibała był i walczył od tak dawna, że uznano go nie tyle za „ostatnią nadzieję”, co postanowiono w końcu dać szansę. Przez lata budował swój wizerunek kogoś, o kim na fali kinowych premier pisano w ostatnich tygodniach jako o człowieku nieszczęśliwie w Krakowie zakochanym, porównując go wręcz do… bohatera „Lalki”, Stanisława Wokulskiego, starającego się o wdzięki kapryśnej Izabeli, którą w tej opowieści miałoby odgrywać samo Miasto. Ostatecznie więc Kraków za sprawą Mieszkańców dał się uwieść wizji prezentowanej przez „Łukasza” - wizji „Krakowa dla Mieszkańców” właśnie. Dla wyborców i polityków prawicy ta opowieść powinna być dowodem na to, że – trzymając się literackich porównań – ważniejsza okazuje się pozytywistyczna „praca u podstaw” niż rewolucyjne zrywy, nawet pod najbardziej podniosłymi hasłami. tekst w całości ukazał się z "Gazecie Polskiej Codziennie" video: "Gazeta Wyborcza"▲ 022 dni temuUlica↗