Wyniki dla „Cyrk”

1:05
1:38
1:35

🔴 Sławomir Mentzen z pomysłem na trolling dla sędziów z nadania Donalda Tuska: Wyobraźmy sobie wiec. Na wiecu, na mównicy, na scenie Karol Nawrocki przemawia do wyborców i nagle z tłumu wyborców wychodzi przed szereg pod samą mównicę Maciej Berek podnosi tam, nie wiem, dwa palce i zaczyna czytać to ślubowanie. „Ślubuję uroczyście” i tak dalej. To mu zajmie z piętnaście sekund. Karol Nawrocki by nawet nie zdążył pewnie uciec z tej mównicy, kiedy ten zacząłby mu wobec niego ślubowanie składać. To on byłby wtedy sędzią Trybunału Konstytucyjnego, czy nie byłby? No bo jeżeli patrzymy na te przepisy wprost, to byłby. No bo złożył je wobec prezydenta. Złożył? Złożył. W ogóle zdziwiony jestem, że nikt nie wpadł tam na taki trolling w tej naszej nieszczęsnej koalicji. Przecież da się prezydenta gdzieś złapać. On chodzi na różnego rodzaju właśnie wiece, dożynki, robi różne rzeczy. Czemu tych sędziów nie wysłali na taką imprezę prezydenta? Niech tam pokryjomu mniej lub bardziej złożą takie ślubowanie i zobaczymy, co się wtedy wydarzy. No bo przepisy mamy spełnione. Wtedy dopiero mieliby podkładkę. No, złożyli ślubowanie wobec prezydenta, bo teraz robią te jakieś cyrki, te jakieś seanse spirytystyczne w Sejmie. Tam udają, że przed notariuszem notariusz wysyła potem list do prezydenta. To wszystko się w ogóle kupy nie trzyma. No to czemu nie zrobią takiego trollingu i nie złożą tego ślubowania gdzieś na jakiejś imprezie, na której będzie prezydent? No ja na ich miejscu to chyba bym tak zrobił, gdybym miał tego rodzaju problem. Nie wiem czemu oni tego nie robią. 🤔 @SlawomirMentzen @KONFEDERACJA_

Polityka↗
0:39

Jak „Łukasz” uwiódł Kraków. Ostateczny krach systemu Majchrowszczyzny. – Odwołaliśmy jednego z tej partii i teraz mielibyśmy wybrać drugą z tej samej? – tak wynik wyborów w Krakowie skomentował w ulicznej sondzie "Wyborczej" jeden z mieszkańców miasta. Istotnie, byłoby to zdumiewające. Tymczasem zdumiewać może skala zwycięstwa Łukasza Gibały, który uzyskał najlepszy wynik w historii wyborów prezydenckich w Krakowie – 62,12 % głosów. Czy jednak powinna? - Ja Pani coś powiem: Do mnie żaden z PO nie ma wstępu do mieszkania - dodał wspomniany mężczyzna, przedstawiający się jako działacz „Solidarności”. I choć trudno powiedzieć, czy była to wiodąca emocja, która stoi za zwycięstwem Gibały, nie można jej zlekceważyć. Przede wszystkim dlatego, że okazało się, że aż blisko 97% wyborców Michała Drewnickiego (PiS) z pierwszej tury zagłosowało na nowo wybranego prezydenta. Nie wiemy oczywiście, ilu wyborców z blisko 45 tys. osób głosujących na Drewnickiego pojawiło się w lokalach wyborczych podczas drugiej tury, ważne jest jednak coś innego – stopień odrzucenia dotychczasowego układu. Oczywiście słowa działacza „S” mówiące o „zakazie wstępu” mogą nas bawić i nie sposób odnieść wrażenia, że wyborcy prawicy po trosze traktowali samorządowe wybory jako „zastępczą wojnę” z Tuskiem. Ale to jednak nie to stoi za sukcesem Gibały. Sam on wszak ma platformianą przeszłość, dopełnioną, o czym pod Wawelem się pamięta, dość kompromitującym epizodem u boku jednej z najciemniejszych postaci polskiej polityki – Janusza Palikota, którego posłem i ekspertem gospodarczym był w strasznym, posmoleńskim czasie (2012-2014). I choć od tamtego czasu Gibała zdążył przejść długą drogę w samorządzie, to przecież pamięć wyborców prawicy nie jest aż tak krótka, by o tym zapomnieć. Musi tu być więc coś innego. Co takiego? Po pierwsze, gdy trzymać się już wypowiedzi sympatycznego Krakowianina z „Solidarności”, to przekonuje on, że „Łukasz” (tak określa Gibałę, choć przecież trudno sądzić, że zna go osobiście) był dla niego mniejszym złem i zabezpieczeniem przed kontynuacją krakowskiego układu. Układu który wykształcił się w latach rządów prof. Jacka Majchrowskiego (2002-2024) i przepoczwarzył za czasów odwołanego finalnie w referendum Aleksandra Miszalskiego (2024-2026). Tak, ewentualne rządy popieranej przez Tuska senator Piątkowskiej, byłyby dalszą petryfikacją tego układu. Tymczasem jego odrzucenie przez Mieszkańców jest kompletne. Tak, to potrzeba zakończenia tej „ery” była pierwszym czynnikiem decydującym o zwycięstwie Gibały, dopiero potem „wojna zastępcza z Tuskiem”. Fakt, że „majchrowszczyzna” weszła w ostatnich latach w polityczno-biznesowy sojusz z Tuskiem i jego (nie najbardziej lotnymi) ludźmi i chciała dzięki nim zachować stan posiadania jedynie dopełnił obrazu klęski. Ludzie mieli po prostu dosyć. Zamknijmy więc ostrożnie wieko tej politycznej trumny i spróbujmy się zastanowić, co takiego powinien zrobić Gibała, jeśli chce swoje zwycięstwo przekuć w sukces, pozwalający mu za dwa lata zostać wybranym na kolejną, pełną kadencję. Oczekiwania Krakowian są ostrożne, a sam lider Krakowa dla Mieszkańców celowo je studził. Co ciekawe, takie postawienie sprawy budzi szacunek Mieszkańców, znużonych przez ostatnie dwa lata cyrkowym wizerunkiem Miszalskiego, który jednocześnie ze słynnym tańcem na dachu Magistratu sprowadzał na miasto plagi w postaci jednoczesnego wprowadzenia rozległej Strefy Czystego Transportu i drastycznych podwyżek cen biletów. Dodać do tego należy także odwołanie się przez Gibałę do godnościowo-aspiracyjnych wątków. Kraków w jego narracji „traci swój blask” a dziejowa szansa miasta na udział w kolejnych rewolucjach technologicznych jest zaprzepaszczana. I choć nie obiecuje on oczywiście błyskawicznej budowy pod Wawelem Doliny Krzemowej, to już postulat przepędzenia z centrum miasta obrzydliwych naganiaczy do klubów go-go, którzy mieliby podzielić los wyrzuconych z urzędu partyjnych nominatów jest przyjmowany jako rewolucyjny. I byłby taką rewolucją w istocie. Pokazuje to oczywiście skalę degrengolady, jaka odbywa się w pięknych dekoracjach Królewskiego Miasta. To dlatego takie postawienie sprawy przez „Łukasza” (by wrócić do przepytywanego przez "Wyborczą" przechodnia) wpłynęło zasadniczo na wybór Krakowian. Trudno nie odnieść wrażenia, że oprócz odrzucenia politycznych frazesów to właśnie osadzenie w lokalności i poczucie ciągłej obecności Gibały „na ulicy”, czy poczucie że to jego można „wpuścić do domu” pozwoliło mu wygrać. Gibała był i walczył od tak dawna, że uznano go nie tyle za „ostatnią nadzieję”, co postanowiono w końcu dać szansę. Przez lata budował swój wizerunek kogoś, o kim na fali kinowych premier pisano w ostatnich tygodniach jako o człowieku nieszczęśliwie w Krakowie zakochanym, porównując go wręcz do… bohatera „Lalki”, Stanisława Wokulskiego, starającego się o wdzięki kapryśnej Izabeli, którą w tej opowieści miałoby odgrywać samo Miasto. Ostatecznie więc Kraków za sprawą Mieszkańców dał się uwieść wizji prezentowanej przez „Łukasza” - wizji „Krakowa dla Mieszkańców” właśnie. Dla wyborców i polityków prawicy ta opowieść powinna być dowodem na to, że – trzymając się literackich porównań – ważniejsza okazuje się pozytywistyczna „praca u podstaw” niż rewolucyjne zrywy, nawet pod najbardziej podniosłymi hasłami. tekst w całości ukazał się z "Gazecie Polskiej Codziennie" video: "Gazeta Wyborcza"

Ulica↗
0:27
4:47

Pomysł na ten kawałek po wpisie @LeeonBadBat 👍 mówi o 8 latach absurdalnych rządów pisuarów🤮 "LATAJĄCY CYRK MONTY PISIORA" To riposta na bełkot kaczynskiego🤬Daj🫵głośniej 🔊🎶🔊#TikTłok Utwór jest absurdalny, jak cały Pis Nie wrzucam całego tekstu, na końcu jest pytanie, odpowiedzcie w komentarzach😉 Panie, panowie!🎶 Wielki namiot już otwarty! Osiem lat nieustannej zabawy! Bilety? Darmowe! Rachunek? Dla wszystkich!🎶 Proszę nie regulować odbiorników! To nie kabaret… Taka była Polska PIS!🤡🎶 Trybunał w ruinie, dubler pilnuje bramy, Kucharka na salonach, a my się przyglądamy.🎶 Sąd Najwyższy w ruinie, prokurator pała, Kto ma legitymację - kompetencja mała!🎶 Stołki dla swoich, konkursy dla picu, Karuzela stanowisk kręci się bez końca.🎶 A kiedy zwykły szarak podniesie głos na ulicy, Władza pokazuje, że z nikim się nie liczy!🎶 Jedna partia, jedna prawda,🎶 Jeden prezes, wielka parada! Kto nie klaszcze, ten jest wrogiem, Kto pyta, ten stoi pod progiem!🎶 WITAMY W CYRKU! WIELKI SHOW! MILIARDY W BŁOTO, TO KLAUNÓW MOC!🎶 WITAMY W CYRKU! TU BIJĄ BRAWA!🎶 ZA WSZYSTKO ZAPŁACI POLSKA CAŁA! Hej! Hej! Kto tu robi ten cyrk?🎶 Hej! Hej! Kto za to płaci dziś? Hej! Hej! Niech orkiestra dalej gra! OSIEM LAT ABSURDU — SPIERDALAĆ NA SZCZAW!🎶 Fundusz, agencja, miliony w obiegu, Każdy ma pomysł na kasiore w biegu.🎶 RARSY, przekręty — pytania pozostają, A publiczne pieniądze w aferach znikają.🎶 Państwowa posada? Dla wiernego kolegi! Nie trzeba talentu, wystarczą szeregi.🎶 Dla kobiet pałki, dla swoich posiadłości, A potem z ambony: „Bronimy wolności!”🎶 Wielkie hasła, wielkie miny, Wielkie sukcesy na papierze z gminy.🎶 Kiedy pytasz: „Gdzie są wyniki?”, Słyszysz werble i krzyk publiki! WITAMY W CYRKU! WIELKI SHOW! MILIARDY W BŁOTO, TO KLAUNÓW MOC!🎶 Prom miał być wielki — został wielki plan, Ostrołęka miała ruszyć — został pusty plac.🎶 Izera miała jeździć, podziwiać ją miał świat, Co z tego zostało?! - Wszystko trafił szlag!🎶 Przekop za miliardy, wielka narodowa feta, Kajak robi za flotę — oto morska potęga!🎶 Orlen kręci ceną, Lotos zmienia właścicieli, A fachowcom od sukcesów medale przypięli!🎶 A teraz numer specjalny! Komendant!🎶 .... .... ....🎶 Enjoy 🎶🎧🎶

Ulica↗
2:21
1:33

9 lat walki. Prawomocny wyrok. Maciej M. idzie do więzienia! Adwokat Katarzyna Topczewska: "Dziś Sąd Apelacyjny w Poznaniu zakończył sprawę hodowli w Pyszącej pod Śremem. To była największa tego rodzaju interwencja w Polsce i jedna z największych w Europie: prawie 300 zwierząt ponad 80 gatunków – tygrysy, lamparty, pumy, antylopy, ptaki. Tylko przed sądem pierwszej instancji odbyło się ponad 20 rozpraw". Wyrok jest prawomocny: ➡️ 1 rok i 10 miesięcy pozbawienia wolności, ➡️ przepadek zwierząt – nie wrócą do oskarżonego, ➡️ 10 lat zakazu posiadania jakichkolwiek zwierząt, ➡️ 10 lat zakazu prowadzenia działalności związanej z hodowlą zwierząt, ➡️ 50 000 zł nawiązek na ochronę zwierząt i przyrody. "Niestety Sąd Apelacyjny obniżył historyczną, zasądzoną przez Sąd I instancji maksymalna nawiązkę 100 tys. zł. Szkoda, bo biorąc pod uwagę ilość zwierząt i to, ile oskarżony zarabiał na ich rozmnażaniu, była ona w pełni zasadna. Obrona przekonywała, że zwierzęta były dobrze karmione, więc nie cierpiały. Sąd nie miał wątpliwości: zwierzę nie musi być chore, żeby cierpieć. Tygrys, który latami chodzi w kółko po kilkunastu metrach, cierpi. Marabut, który nie może rozłożyć skrzydeł, cierpi. Pełna miska to nie dobrostan. Oskarżony prowadził nielegalną hodowlę pod płaszczykiem cyrku. W tym „cyrku” nie odbyło się ani jedno przedstawienie. Ten wyrok to sygnał dla wszystkich pseudohodowli, prywatnych kolekcji i fałszywych cyrków: zarabianie na cierpieniu zwierząt się nie opłaca. Nie warto. Dziękuję @fundacjaviva za te wszystkie lata. Dziękuję też wszystkim, którzy byli przy tej sprawie z nami od pierwszego dnia interwencji. Szczególne podziękowania kieruję do Ani Plaszczyk i załogi z poznańskiego ZOO". Źródło: Instagram Adwokat_Katarzyna_Topczewska

Ulica↗