Wyniki dla „Rakowa”

1:04

Szybkie podsumowanie tygodnia pod hasłem „Jedność w PiS i pokój na prawicy” — przedstawia Przemysław Czarnek. (Uwaga, będzie długie, wybaczcie xD) 1. ŚRODA Próba siłowego wprowadzenia Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Przemysław Czarnek do 12:00 udziela z domu wywiadów w Republice, a później pojawia się w miasteczku namiotowym — oczywiście tylko na kilka godzin. Atakuje Rozwój i Konfederację, mimo że posłowie obu środowisk również są na miejscu. Nie brakuje też pretensji do Marcina Horały, zarówno w miasteczku, jak i później w Republice. Dlaczego nie zatrzymał własną piersią całej hucpy związanej z zaprzysiężeniem Berka? Wszystko to mimo że, jak później się okazało, prezydent Nawrocki nawet nie dostał zaproszenia. I jazda po całości. Ważne: Prezes Kaczyński jest na miejscu praktycznie dzień i noc. Mateusz Morawiecki podczas spotkania z mieszkańcami mówi, że „na razie planujemy samodzielny start”, czym daje PiS-owi paliwo do kolejnych ataków. 2. CZWARTEK Czarnka nie ma w miasteczku namiotowym przez cały dzień. Rano pojawiają się tam Mateusz Morawiecki, Waldemar Buda i… Marcin Horała. (Republika i reszta mediów praktycznie tego nie pokazują). Atmosfera wokół kandydata na premiera wygląda tak, jakby po jednym dniu skończył się zamach stanu. I co? I jajco. Po południu kandydat na premiera wrzuca zdjęcie „z trasy”, pędząc do Krakowa na konwencję PiS. Oprócz lansowania się pojawia się tam hasło o zjednoczonej prawicy. Pomysł fajny, ale bez dogadania się z resztą może być ciężko. Choć jakaś nadzieja jest. Rano Morawiecki apeluje o wspólny marsz PiS-u, Konfederacji i Rozwoju+. Co na to PiS? Wieczorem ogłasza własny marsz na sobotę o 14:00. Wszyscy mają się stawić, a kto się nie dostosuje, ten zdrajca, wspólnik Tuska i tak dalej. :)) Przypominam, że Rozwój+ ma wtedy swoją konwencję o 12:00. Jacek Sasin i Miłosz Kłeczek poświęcają prawie osiem minut na atakowanie Morawieckiego. xD Ważne: Po konwencji prezes Kaczyński pojawia się pod Trybunałem Konstytucyjnym. 3. PIĄTEK Dochodzi do akcji pod biurem społecznego RPO Adama Borowskiego, podczas której policja poturbowała pana Piotra W. Robi się ogromny raban, a Republika i wPolsce24 relacjonują wszystko na żywo. Na miejscu pojawiają się Marek Jakubiak z Rozwoju+, Piotr Gliński i inni politycy PiS-u. Po zatrzymaniu przez policję pan Piotr mdleje i trafia do szpitala. Stamtąd policja zabiera go do aresztu, gdzie przetrzymuje go przez 50 godzin. Sami wiecie, jak to wyglądało — całą resztę relacjonowałem na bieżąco. A co w tym czasie robi Czarnek? „Mobilizuje” ludzi w Świętokrzyskiem, czyli po prostu organizuje u siebie imprezę partyjną. W Warszawie go nie ma. Ważne: Prezes Kaczyński pozostaje w miasteczku namiotowym. Razem z kilkoma posłami, w tym panią Arciszewską-Mielewczyk, przez całą noc szuka informacji o tym, gdzie przetrzymywany jest pan Piotr. Morawiecki jest w trasie. 4. SOBOTA Sąd nie uwzględnia wniosku o tymczasowe aresztowanie pana Piotra. Wszyscy zadowoleni i szczęśliwi. I dobrze — nie zasłużył na to. Prezes nadal jest w miasteczku namiotowym, a Morawiecki w trasie. Liderów Konfederacji wciąż nie ma na miejscu. Nie pojawia się nawet jeden poseł. I teraz dochodzimy do najważniejszego. Czarnek pojawia się na „wielkiej” manifestacji PiS-u pod Trybunałem Konstytucyjnym. Świetne przemówienia, pełna mobilizacja, wszystko pięknie. Oczywiście nie brakuje oskarżeń pod adresem Konfederacji i Rozwoju+, bo nie było ich liderów — mimo że wielu posłów Rozwoju było na miejscu. XDDDD. 5. NIEDZIELA Mimo hasła „Pokój na prawicy, jedność w PiS” Czarnek udziela wywiadu w sieci, w którym trzy czwarte wypowiedzi to atakowanie Morawieckiego i Rozwoju+. Jazda bez trzymanki. xDDD No ludzie kochani, bądźmy poważni. Zacznijmy od siebie, bo cała ta akcja jest tak niedorzeczna, że aż smutna. Jak mamy być zjednoczeni, skoro takie rzeczy dzieją się na każdym kroku?

Beka↗
0:30
1:45

🤯🤯🤯 – Wśród kiboli w Rakowie jest taki niechlubny zwyczaj, że czarnoskórych zawodników przed meczem się nie wyczytuje. Cały stadion poza nimi normalnie skanduje nazwiska. Żeby tutaj też wszystkich nie wrzucać do jednego wora – była również taka fajna sytuacja związana z tym, że osoba pracująca, nie mogę powiedzieć gdzie, a dokładniej jeden z tych kiboli Rakowa, miał styczność z moją narzeczoną. Napisał jej SMS-a, żebym się nie przejmował, że to jest jedynie grupka ludzi na tym „młynie”, która jest do mnie sceptycznie nastawiona ze względu na kolor skóry. Dlatego nie wyczytują mojego nazwiska. – Ale nie wyczytują nazwiska ze względu na kolor skóry? – No nie wiem, nie chciałbym się w to zagłębiać, ale wydaje mi się, że nie wyczytują nazwiska właśnie ze względu na kolor skóry. A do mnie byli jeszcze wyjątkowo sceptycznie nastawieni ze względu na ten incydent z czasów gry w Piaście. – A w kontekście innych piłkarzy jak Yeboah, Otieno, Seck? – Też nie wyczytują i nie skandują tych nazwisk. – Patologia. – Dla mnie tak. I jeden z nich napisał takiego SMS-a, żebym się nie przejmował, że „oni się pod tym nie podpisują”, więc to też było miłe i tylko pokazało mi to, żeby nigdy nie wrzucać wszystkich ludzi do jednego wora. Nawet jeśli jest jakaś grupa społeczna, nazwijmy ją tutaj „chuliganami”, to wśród nich to był naprawdę procent, który był w stosunku do mnie wrogo nastawiony, a reszta była jak najbardziej okej. Cała rozmowa z Michaelem Ameyawem:

Beka↗
0:50
1:56

Skrót info ze świata 🌍. Sobota - ⚠️ETS2 bez zmian wchodzi od 1 stycznia 2028 -🚢Iran oświadcza: zamykamy Ormuz. - 🔥Kolejny tankowiec płonie z 2 mln baryłek -🇶🇦 emir Kataru: szykujcie się na najgorsze - 🇫🇷 dziś 300 strajków i demonstacji we Francji - 🇮🇷 8 statków uderzonych w Ormuzie w 48 h -⏲️napisz czy jest sens zmieniac czas 2x w roku -📉 Akcje chipów najdłuższa seria strat od 2008 -🇻🇦 Papież ze szpitala rozmawia z Putinenen - 🇺🇸 Trump zwolnił rzeczniczkę po 5 dniach - Iran największy spadek PKB od 40 lat -🐸 Żabki: ma brakować pizzy Księżula🍕 - 🇵🇪produkcja miedzi w Peru -5% w sierpniu r/r -🇵🇱 Tusk : Gdy 🇺🇦 padnie, wszyscy mają problem -🇫🇷 46% francuskich muzułmanów rozważa wyjazd, jeśli Le Pen wygra w 2027 -🇰🇷Kospi kończy tydzień -14,5%. Najgorzej od 2008 -🛢️Brent 111$ za fizyczną baryłkę . Nie kontrakt -Trump po pytaniu kto zaczął wojnę z Iranem: "Nie obchodzi mnie nic, poza jej zakończeniem" -🇩🇪 AfD: 1,2 mln syryjskich uchodźców ma wrócić -🌍 MFW: może pęknąć bańska AI - 🚬Niemcy: duży wzrost podatku od tytoniu - 🚗Niemcy i Francja rezygnują z neutralności klimatycznej dla aut do 2035. Będą też spalinowe -🇺🇸 Kongresmeni blokuje deal ropy Trump-Putin -🇪🇺 von der Leyen: 22 pakietem sankcji na Rosję -📱 Apple: dostawy iPhone Duo przesunięte na 25 I -🇪🇺 von der Leyen: dziura Ukrainy to 70 mld euro -Światowy Dzień Excela ( Dlaczego pakiet Office jest taki drogi? Bo za błędy się płaci 🙃)

Polityka↗
81:01

Podsumowanie konferencji prasowej Prokuratury Okręgowej w Świdnicy w sprawie ZOO w Łącznej: 1. Najważniejsze informacje: - Prokuratura przedstawiła wstępne ustalenia biegłych wskazujące na liczne nieprawidłowości w warunkach utrzymywania zwierząt w ZOO w Łącznej. - Podczas czynności 13 i 14 października doszło do relokacji ponad 30 zwierząt, ale dalsze działania przerwano po protestach, eskalacji konfliktu i wycofaniu się części podmiotów, które miały pomóc w przejmowaniu zwierząt. - Prokuratura podejrzewa, że uszkodzenia ogrodzeń i inne zdarzenia na terenie ogrodu mogły mieć charakter celowego sabotażu. Zapowiedziała zbadanie tych okoliczności. - Zwierzęta pozostały na terenie ZOO, a ich tymczasową pieczę powierzono burmistrzowi Mieroszowa jako osobie godnej zaufania. - Prokuratura stanowczo zaprzeczyła, że zablokowała konta ZOO lub ma obowiązek finansować jego bieżącą działalność. - Zapowiedziano dalsze ustalenia dotyczące https://t.co/TWMegRd5eN. śmierci ptaków, brakujących zwierząt, ewentualnego sabotażu i odpowiedzialności osób zaangażowanych w sprawę. 2. Co wykazały wstępne opinie biegłych? Prokuratorzy podkreślili, że przedstawione dokumenty są wstępnymi ustaleniami, a nie końcowymi opiniami. Mają one zostać uzupełnione w toku postępowania. Warunki utrzymywania ptaków: Według odczytanych przez prokuratora wstępnych ustaleń biegłej specjalizującej się w ptakach egzotycznych: - pomieszczenia były brudne i wilgotne, a ogrzewanie w wielu przypadkach nieskuteczne; część ptaków wymagających wyższych temperatur przebywała w warunkach zbliżonych do temperatury zewnętrznej; - w poidłach znajdowała się brudna woda z resztkami jedzenia i odchodami; - niektórym ptakom brakowało pożywienia odpowiedniego dla ich gatunku; - część ptaków była w słabej kondycji, a u niektórych stwierdzono kulawizny, rany lub ubytki w upierzeniu. Prokuratura zaznaczyła, że będzie badać, czy i w jakim stopniu warunki te miały związek ze śmiercią niektórych ptaków. Warunki utrzymywania pozostałych zwierząt Biegły z zakresu dobrostanu zwierząt wskazał https://t.co/TWMegRd5eN. na: - brak stałego dostępu do wody dla licznych grup zwierząt; - brak odpowiedniej karmy i zapasów żywności; - utrzymywanie niektórych zwierząt w zbyt ciasnych pomieszczeniach lub w izolacji, mimo ich społecznego trybu życia; - niewłaściwe zestawianie gatunków, w tym umieszczanie drapieżników w pobliżu potencjalnych ofiar; - nieprawidłowości dotyczące warunków bytowych i higieny. W opinii opisano również zagrożenia związane z instalacją elektryczną, brakiem zabezpieczeń przeciwpożarowych, bioasekuracją i deratyzacją. Bezpieczeństwo ludzi: Szczególną uwagę poświęcono wybiegom drapieżników, w tym tygrysa bengalskiego, serwali, rysi i wilków. Według przedstawionych ustaleń zabezpieczenia mogły nie spełniać wymogów dotyczących zwierząt niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi. Prokurator przywołał ocenę biegłego, według której ogrodzenie tygrysa nie zapewniało realnej ochrony przed jego wydostaniem się na zewnątrz. Podkreślił, że ocenę tę opiera na specjalistycznej opinii, a nie na własnej wiedzy zoologicznej. Ważne: są to ustalenia przedstawione przez prokuraturę na podstawie wstępnych opinii. Nie należy utożsamiać ich z prawomocnym rozstrzygnięciem o winie osób prowadzących ZOO. 3. Dlaczego akcja relokacji zwierząt zakończyła się niepowodzeniem? Według prokuratury czynności były wcześniej zaplanowane, a policja przygotowała scenariusz działania na wypadek konieczności zabezpieczenia zwierząt. Sytuacja zmieniła się po tym, jak w mediach pojawiła się informacja o planowanych czynnościach. Następnie doszło do protestów, gróźb, aktów agresji i - według prokuratury - uszkodzeń ogrodzeń. Konsekwencje były następujące: Część organizacji i osób przygotowanych do przejęcia zwierząt wycofała się z pomocy. Niektórzy uczestnicy działań mieli obawiać się o własne bezpieczeństwo, a także o swoje mienie. Pojawiło się ryzyko, że uszkodzone ogrodzenia umożliwią ucieczkę drapieżników, co mogłoby zagrozić mieszkańcom. Nie udało się przeprowadzić relokacji zgodnie z pierwotnym planem. Prokuratura oceniła, że działania te mogły być celowe i służyć skompromitowaniu organów ścigania. Zapowiedziała jednak sprawdzenie również innych wersji wydarzeń. 4. Co dalej z opieką nad zwierzętami? Po wycofaniu się części osób i organizacji pojawił się problem zapewnienia zwierzętom bieżącej opieki. W piątek prokuratura zawarła porozumienie z burmistrzem Mieroszowa i przedstawicielką rodziny prowadzącej ZOO. Zwierzęta pozostały na terenie ogrodu, ale ich tymczasową pieczę powierzono burmistrzowi jako osobie godnej zaufania. Według prokuratury rozwiązanie to miało kilka celów: - zapewnić zwierzętom opiekę; - umożliwić dalsze oględziny i badania przez biegłych oraz lekarzy weterynarii; - ograniczyć napięcia i ryzyko kolejnych aktów sabotażu; - uniknąć natychmiastowej ponownej relokacji, której przeprowadzenie było wówczas trudne. Prokuratorzy poinformowali również, że analizują dokumentację, aby ustalić, komu można docelowo powierzyć zwierzęta. Zapowiadali, że decyzja w tej sprawie może zapaść w ciągu kolejnych dni. Ponowna relokacja nie została wykluczona, ale na moment konferencji nie była przewidywanym rozwiązaniem pierwszego wyboru. Prokuratura zaznaczyła, że ewentualny transport zwierząt za granicę i ich powrót do Polski miały być oferowane bezpłatnie przez współpracujące podmioty. 5. Kto ma płacić za utrzymanie ZOO? To jeden z najważniejszych punktów konferencji, ponieważ pojawiły się pytania o możliwe obciążenie budżetu gminy lub prokuratury kosztami funkcjonowania ogrodu. Prokurator Marcin Witkowski stwierdził, że prokuratura nie widzi podstaw prawnych ani faktycznych, by finansować bieżącą działalność prywatnego ZOO. Według przedstawionego stanowiska: - prokuratura nie zablokowała kont ZOO; - nie ma podstaw, aby prokuratura lub burmistrz pokrywali zwykłe koszty działalności, takie jak wynagrodzenia pracowników, zakup karmy i wody; - właściciel może prowadzić działalność gospodarczą, o ile spełnione są właściwe wymogi formalne i dotyczące bezpieczeństwa; - decyzja o zamknięciu ogrodu należy do prowadzącego działalność, a nie do prokuratury; - tymczasowe powierzenie zwierząt burmistrzowi miało charakter procesowy i nie oznaczało przejęcia przez gminę finansowania prywatnego przedsiębiorstwa. Prokuratura poinformowała też, że podczas czynności zabezpieczono pieniądze znalezione na terenie ZOO i podjęto decyzję o ich zwrocie. Czy ZOO może zostać ponownie otwarte? Prokuratorzy wskazali, że z punktu widzenia samego postępowania karnego nie wydali zakazu prowadzenia działalności przez ZOO. Nie oznacza to jednak, że ogród może funkcjonować bez względu na stan wybiegów i warunki utrzymywania zwierząt. Równolegle toczy się postępowanie administracyjne Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska dotyczące cofnięcia zezwolenia na utworzenie i prowadzenie ogrodu zoologicznego. Według informacji przytoczonych na konferencji postępowanie to jest związane z nieprawidłowościami stwierdzonymi podczas kontroli. Prokuratura zaznaczyła, że ocena spełnienia wymogów administracyjnych nie należy wyłącznie do niej. 6. Śmierć ptaków i brakujące zwierzęta Podczas pytań dziennikarzy poruszono kwestię martwych i zaginionych zwierząt, w tym ptaka, którego wartość miała wynosić kilkadziesiąt tysięcy złotych. Prokuratura zapowiedziała: - zabezpieczenie martwych ptaków do badań sekcyjnych; - ustalenie przyczyn ich śmierci; - sprawdzenie, gdzie znajdują się zwierzęta ujęte w ewidencji, których nie udało się odnaleźć; - porównanie dokumentacji fotograficznej i audiowizualnej z różnych dni; - zbadanie, czy podczas czynności doszło do innych nieprawidłowości. Prokuratorzy podkreślili, że na tym etapie nie chcą przesądzać o przyczynach śmierci zwierząt ani odpowiedzialności konkretnych osób. 7. Nowe wątki śledztwa i możliwe przestępstwa Prokuratura zapowiedziała badanie kilku dodatkowych kwestii: - możliwego ujawnienia informacji o planowanych czynnościach; - podejrzenia celowego uszkodzenia ogrodzeń i innych działań o charakterze sabotażu; - gróźb karalnych, nękania, pomówień i innych zachowań wymierzonych w osoby uczestniczące w czynnościach; - śmierci i zaginięcia zwierząt; - ewentualnych nieprawidłowości związanych z przebiegiem działań na terenie ogrodu. Prokuratorzy wskazali, że niektóre z tych wątków są już badane, a inne mają zostać objęte odrębnymi czynnościami lub postępowaniami. Jednocześnie zaznaczyli, że podejrzenie sabotażu jest obecnie jedną z rozważanych wersji, ale śledczy mają sprawdzić również inne okoliczności. 8. Apel prokuratury w sprawie hejtu Znaczną część konferencji poświęcono groźbom i agresji wobec prokuratorów, biegłych, przedstawicieli organizacji pozarządowych oraz osób pomagających w zabezpieczaniu zwierząt. Prokuratorzy podkreślili, że krytyka działań organów państwa jest dopuszczalna, ale nie może przeradzać się w groźby, nękanie czy zastraszanie. Według ich relacji część organizacji i osób wspierających działania wycofała się z obawy o życie, zdrowie lub mienie. Prokuratura wskazała również na groźby kierowane do osób pracujących za granicą, które przyjęły tygrysa. Prokurator okręgowy zwrócił się do mediów o rzetelne przedstawianie sprawy i powstrzymywanie eskalacji konfliktu. Jednocześnie przeprosił dziennikarzy za sposób komunikacji ze strony jednej z prokuratorek podczas wcześniejszych wydarzeń, przyznając, że komunikacja mogła być niewystarczająca. 9. Co wiadomo o tygrysie? Prokuratura potwierdziła, że tygrys został przewieziony za granicę, a podmiot, który go przyjął, deklarował zapewnienie mu właściwych warunków. Według prokuratorów jego ewentualny powrót do Polski jest możliwy, ale zależy od dostępności odpowiedniego miejsca. Wskazano również, że transport zarówno za granicę, jak i ewentualny powrót miał być bezpłatny. Prokuratura ponownie zwróciła uwagę na stan zabezpieczeń wybiegu, który - według wstępnej opinii biegłego - mógł nie chronić wystarczająco przed ucieczką zwierzęcia. 10. Co pozostaje do wyjaśnienia? Na podstawie konferencji najważniejsze otwarte kwestie to: 1. Końcowe opinie biegłych - czy potwierdzą i doprecyzują wstępne ustalenia dotyczące dobrostanu zwierząt. 2. Odpowiedzialność osób prowadzących ZOO - zakres ewentualnego znęcania się nad zwierzętami i pozostałe okoliczności objęte śledztwem. 3. Przebieg działań 13–14 października - przyczyny eskalacji, uszkodzenia ogrodzeń oraz podejrzenie sabotażu. 4. Śmierć i zaginięcie zwierząt - wyniki sekcji, porównanie ewidencji i dokumentacji. 5. Dalsza opieka nad zwierzętami - wskazanie podmiotu, któremu zostaną powierzone, oraz ewentualna relokacja. 6. Przyszłość ZOO - rozstrzygnięcie postępowania administracyjnego dotyczącego zezwolenia na prowadzenie ogrodu. źródło: FB - https://t.co/KPOcW4MuBI #ZOOŁączna cc: @ZaklinaczLosiow @CzarnaListaPro @Swiat_Zwierzat2

Ulica↗
0:39

Jak „Łukasz” uwiódł Kraków. Ostateczny krach systemu Majchrowszczyzny. – Odwołaliśmy jednego z tej partii i teraz mielibyśmy wybrać drugą z tej samej? – tak wynik wyborów w Krakowie skomentował w ulicznej sondzie "Wyborczej" jeden z mieszkańców miasta. Istotnie, byłoby to zdumiewające. Tymczasem zdumiewać może skala zwycięstwa Łukasza Gibały, który uzyskał najlepszy wynik w historii wyborów prezydenckich w Krakowie – 62,12 % głosów. Czy jednak powinna? - Ja Pani coś powiem: Do mnie żaden z PO nie ma wstępu do mieszkania - dodał wspomniany mężczyzna, przedstawiający się jako działacz „Solidarności”. I choć trudno powiedzieć, czy była to wiodąca emocja, która stoi za zwycięstwem Gibały, nie można jej zlekceważyć. Przede wszystkim dlatego, że okazało się, że aż blisko 97% wyborców Michała Drewnickiego (PiS) z pierwszej tury zagłosowało na nowo wybranego prezydenta. Nie wiemy oczywiście, ilu wyborców z blisko 45 tys. osób głosujących na Drewnickiego pojawiło się w lokalach wyborczych podczas drugiej tury, ważne jest jednak coś innego – stopień odrzucenia dotychczasowego układu. Oczywiście słowa działacza „S” mówiące o „zakazie wstępu” mogą nas bawić i nie sposób odnieść wrażenia, że wyborcy prawicy po trosze traktowali samorządowe wybory jako „zastępczą wojnę” z Tuskiem. Ale to jednak nie to stoi za sukcesem Gibały. Sam on wszak ma platformianą przeszłość, dopełnioną, o czym pod Wawelem się pamięta, dość kompromitującym epizodem u boku jednej z najciemniejszych postaci polskiej polityki – Janusza Palikota, którego posłem i ekspertem gospodarczym był w strasznym, posmoleńskim czasie (2012-2014). I choć od tamtego czasu Gibała zdążył przejść długą drogę w samorządzie, to przecież pamięć wyborców prawicy nie jest aż tak krótka, by o tym zapomnieć. Musi tu być więc coś innego. Co takiego? Po pierwsze, gdy trzymać się już wypowiedzi sympatycznego Krakowianina z „Solidarności”, to przekonuje on, że „Łukasz” (tak określa Gibałę, choć przecież trudno sądzić, że zna go osobiście) był dla niego mniejszym złem i zabezpieczeniem przed kontynuacją krakowskiego układu. Układu który wykształcił się w latach rządów prof. Jacka Majchrowskiego (2002-2024) i przepoczwarzył za czasów odwołanego finalnie w referendum Aleksandra Miszalskiego (2024-2026). Tak, ewentualne rządy popieranej przez Tuska senator Piątkowskiej, byłyby dalszą petryfikacją tego układu. Tymczasem jego odrzucenie przez Mieszkańców jest kompletne. Tak, to potrzeba zakończenia tej „ery” była pierwszym czynnikiem decydującym o zwycięstwie Gibały, dopiero potem „wojna zastępcza z Tuskiem”. Fakt, że „majchrowszczyzna” weszła w ostatnich latach w polityczno-biznesowy sojusz z Tuskiem i jego (nie najbardziej lotnymi) ludźmi i chciała dzięki nim zachować stan posiadania jedynie dopełnił obrazu klęski. Ludzie mieli po prostu dosyć. Zamknijmy więc ostrożnie wieko tej politycznej trumny i spróbujmy się zastanowić, co takiego powinien zrobić Gibała, jeśli chce swoje zwycięstwo przekuć w sukces, pozwalający mu za dwa lata zostać wybranym na kolejną, pełną kadencję. Oczekiwania Krakowian są ostrożne, a sam lider Krakowa dla Mieszkańców celowo je studził. Co ciekawe, takie postawienie sprawy budzi szacunek Mieszkańców, znużonych przez ostatnie dwa lata cyrkowym wizerunkiem Miszalskiego, który jednocześnie ze słynnym tańcem na dachu Magistratu sprowadzał na miasto plagi w postaci jednoczesnego wprowadzenia rozległej Strefy Czystego Transportu i drastycznych podwyżek cen biletów. Dodać do tego należy także odwołanie się przez Gibałę do godnościowo-aspiracyjnych wątków. Kraków w jego narracji „traci swój blask” a dziejowa szansa miasta na udział w kolejnych rewolucjach technologicznych jest zaprzepaszczana. I choć nie obiecuje on oczywiście błyskawicznej budowy pod Wawelem Doliny Krzemowej, to już postulat przepędzenia z centrum miasta obrzydliwych naganiaczy do klubów go-go, którzy mieliby podzielić los wyrzuconych z urzędu partyjnych nominatów jest przyjmowany jako rewolucyjny. I byłby taką rewolucją w istocie. Pokazuje to oczywiście skalę degrengolady, jaka odbywa się w pięknych dekoracjach Królewskiego Miasta. To dlatego takie postawienie sprawy przez „Łukasza” (by wrócić do przepytywanego przez "Wyborczą" przechodnia) wpłynęło zasadniczo na wybór Krakowian. Trudno nie odnieść wrażenia, że oprócz odrzucenia politycznych frazesów to właśnie osadzenie w lokalności i poczucie ciągłej obecności Gibały „na ulicy”, czy poczucie że to jego można „wpuścić do domu” pozwoliło mu wygrać. Gibała był i walczył od tak dawna, że uznano go nie tyle za „ostatnią nadzieję”, co postanowiono w końcu dać szansę. Przez lata budował swój wizerunek kogoś, o kim na fali kinowych premier pisano w ostatnich tygodniach jako o człowieku nieszczęśliwie w Krakowie zakochanym, porównując go wręcz do… bohatera „Lalki”, Stanisława Wokulskiego, starającego się o wdzięki kapryśnej Izabeli, którą w tej opowieści miałoby odgrywać samo Miasto. Ostatecznie więc Kraków za sprawą Mieszkańców dał się uwieść wizji prezentowanej przez „Łukasza” - wizji „Krakowa dla Mieszkańców” właśnie. Dla wyborców i polityków prawicy ta opowieść powinna być dowodem na to, że – trzymając się literackich porównań – ważniejsza okazuje się pozytywistyczna „praca u podstaw” niż rewolucyjne zrywy, nawet pod najbardziej podniosłymi hasłami. tekst w całości ukazał się z "Gazecie Polskiej Codziennie" video: "Gazeta Wyborcza"

Ulica↗