Wyniki dla „Ukrainy”

0:24
0:38
0:53
1:10

Donald Trump - sojusznik, na którym nie można polegać Sojusz to coś więcej niż wspólnota interesów. To gwarancja, że w chwili próby partner nie potraktuje bezpieczeństwa sojusznika jako karty przetargowej. Tymczasem działania Donalda Trumpa coraz mocniej podważają fundament, na którym przez dekady opierało się bezpieczeństwo Zachodu. Porozumienie dotyczące rosyjskiego diesla, ograniczanie wsparcia technologicznego i wywiadowczego dla Ukrainy, publiczne atakowanie europejskich sojuszników i pojednawcze gesty wobec Władimira Putina układają się w niepokojący obraz polityki, w której doraźny interes i osobiste kalkulacje zdają się wypierać strategiczną solidarność. Nie chodzi o to, że z Rosją nie należy rozmawiać. Trump ma prawo rozmawiać z kim chce. Problemem jest to jak on i jego ludzie negocjują z Putinem oraz w jaki sposób traktują swoich traktatowych sojuszników. Chodzi więc o to, kto ponosi koszty tych rozmów. Jeśli agresor otrzymuje gospodarcze ustępstwa, a napadnięta Ukraina musi obawiać się ograniczenia wsparcia, to najzwyczajniej mamy do czynienia z przekierowaniem presji amerykańskiej dyplomacji na ofiarę zamiast na sprawcę wojny. Niestety, nas też może to kiedyś dotknąć. Równie niebezpieczne jest traktowanie Europy jak przeciwnika, którego trzeba zmusić do ustępstw. Sojusznicy mogą się spierać, ale gdy gwarancje bezpieczeństwa stają się nieprzewidywalne, zaufanie ustępuje miejsca niepewności. A kiedy państwa przestają ufać swoim partnerom, zaczynają szukać zabezpieczeń na wypadek, gdyby ci partnerzy zawiedli. Największym zagrożeniem nie jest dziś pojedyncza decyzja Trumpa, lecz erozja przekonania, że Stany Zjednoczone pozostaną przewidywalnym partnerem w chwili próby. A sojusznik staje się kruchy nie wtedy, gdy mówi „nie”, lecz wtedy, gdy nikt nie wie, czy jutro nadal będzie mówił „tak”. Sojusznik to nie tylko państwo, które posiada potężną armię, nowoczesną broń i gospodarkę zdolną wpływać na losy świata. To przede wszystkim partner, którego słowo ma znaczenie, a zobowiązania nie znikają w chwili, gdy przestają być wygodne. Właśnie ten fundament zachodniego bezpieczeństwa staje dziś pod znakiem zapytania. Czy Stany Zjednoczone nadal są przewidywalnym sojusznikiem, na którym można oprzeć bezpieczeństwo Europy? Jednym z najbardziej wymownych przykładów zmiany w podejściu amerykańskiej administracji do Europy jest porozumienie dotyczące dostaw rosyjskiego diesla na rynki amerykańskie i światowe. Według doniesień Reutersa z 12 października 2026 roku administracja Trumpa uzasadniała tę decyzję próbą skłonienia Moskwy do powrotu do rozmów pokojowych. Bardzo niewiarygodne jest takie tłumaczenie. Porozumienie przewiduje dopuszczenie rosyjskich dostaw paliwa, a to oznacza dodatkowe przychody dla państwa prowadzącego wojnę przeciwko Ukrainie. Jednocześnie Waszyngton naciskał na Kijów, by ograniczył ataki na rosyjskie rafinerie. Na dodatek, wszczęta przez Trumpa wojna z Iranem wywindowała ceny paliw na niezwykle wysoki poziom, co generuje przyrost zysków zarówno dla Rosji a także dla Iranu. Przy czym Rosja i Iran pozostają w bliskim sojuszu militarnym. Można powiedzieć, że Trump nie dość, że wszczął wojnę z Iranem bez właściwego przygotowania i bez planu, to teraz zapewnia finansowanie broni służącej zabijaniu amerykańskich żołnierzy. Jeszcze poważniejsze obawy budzi sprawa ograniczenia działania systemu StarShield, wykorzystywanego przez ukraińskie wojsko do komunikacji na polu walki i wspierania operacji dronowych. Według doniesień Reutersa z 16 października 2026 roku polecenie ograniczenia usługi miało nadejść z Białego Domu, choć publicznie dostępne informacje nie pozwalają jednoznacznie ustalić, kto podjął ostateczną decyzję ani jakie dokładnie były jej przesłanki. Wcześniej pojawiały się doniesienia o problemach z działaniem systemu podczas operacji ukraińskich dronów. Wołodymyr Zełenski postawił sprawę jasno, oświadczając w obszernym wywiadzie, że podjęte zostały kroki, które mają na celu zmuszenie Ukrainy do kapitulacji. W tym samym czasie wielu komentatorów dochodzi do wniosku, że Trump stał się najważniejszą kartą w rękach Putina. Wiele może się zmienić po najbliższych częściowych wyborach do Kongresu i Senatu USA. Większości Amerykanów nie podoba się to co robi Trump. Dla Polski aktualna sytuacja ma szczególne znaczenie. Nasze bezpieczeństwo jest ściśle związane z obecnością amerykańskich wojsk w Europie, zdolnościami NATO oraz przekonaniem, że w razie zagrożenia sojusznicy odpowiedzą wspólnie. Jeżeli Ukraina przekonuje się, że dostęp do kluczowych narzędzi obronnych może stać się elementem politycznych negocjacji, inne państwa wschodniej flanki NATO również muszą zadać sobie pytanie o odporność własnych systemów bezpieczeństwa, a także o kody którymi można unieruchomić sprzęt wojskowy zakupiony w USA. Można odnieść wrażenie, że Amerykanie robią wszystko, aby uzależnić swoich sojuszników od swojej technologii i swojego uzbrojenia. Na przykładzie Ukrainy widzimy, że w chwilach krytycznych potrafią jedną decyzją spowolnić StarShield, kolejną odmówić dostawy rakiet, przestać przekazywać dane wywiadowcze o startach rakiet balistycznych. Wcale nie patrzą na to, że te decyzje powodują dziesiątki lub setki ofiar cywilnych. Nie oznacza to, że należy przekreślać sojusz z USA. Oznacza natomiast, że nie wolno mylić historycznej więzi z gwarancją niezmienności przyszłych decyzji. Środowisko PiS, Konfederacji i Karola Nawrockiego nie zauważa opisanych zagrożeń. Oni zatrzymali się na tym, że po wyborze Donalda Trumpa na Prezydenta USA skandowali w listopadzie 2024 w polskim Sejmie „Donald Trump, Donald Trump” jakby uznali go za swojego przywódcę, podczas gdy Trump zrezygnował z roli przywódcy wolnego świata. Woli rolę „załatwiacza” interesów na korzyść swoją, swojej rodziny i zaprzyjaźnionych oligarchów. Chełpi się tym, że to on skutecznie wsparł całkiem nieznanego polityka i zapewnił mu stanowisko prezydenta Polski. Nie pamięta jednak jego nazwiska. Amerykański sojusz pozostaje dla Europy niezwykle ważny. Jednak jego trwałość zależy nie tylko od liczby żołnierzy, samolotów i rakiet, lecz także od tego, czy za politycznymi deklaracjami idzie rzeczywista solidarność. Można ją latami budować, a potem roztrwonić w ciągu kilkunastu miesięcy. Na razie Trump wycofał z Polski kilka tysięcy żołnierzy i wbrew obietnicom oni nadal nie wracają. O ewentualnej nowej stałej bazie wojsk USA w Polsce Trump wypowiada się bardzo wymijająco, bo to dla niego tylko kolejny deal. autor: @GasewiczJarek dla @AkademiaPrawdy źródła: Reuters, Defence News, Washington Post, TVPinfo ilustracja: migawki na temat postawy Trumpa i stosunku do Trumpa - Sejm/X/CNN

Polityka↗
1:22

Mili Państwo, sytuacja jest naprawdę poważna. W ciągu ostatnich dni USA po prostu… pomagają Rosji. Dziś Financial Times doniósł, że Stany Zjednoczone mają naciskać na Europejczyków, by ci odmrozili niektóre rosyjskie aktywa będące w ich dyspozycji i przetransferowali je do podmiotu kontrolowanego przez Waszyngton. Miałoby to umożliwić wznowienie rozmów pokojowych ws. Ukrainy. Jednakże transparentność takich amerykańskich posunięć, jak np. szczyt z Putinem na Alasce, umowa „surowcowa” z Ukrainą czy „Rada Pokoju” każe wątpić w realność tych zapewnień. Istnieje ryzyko, że środki te trafiłyby do Rosji lub powiązanych z nią podmiotów. Mało tego: równolegle Agencja Reutera donosi, że administracja prezydenta Trumpa rozważa poluzowanie sankcji ciążących na tzw. flocie cieni, która przewozi rosyjską ropę i paliwa z ominięciem międzynarodowych restrykcji. Amerykanie chcą w ten sposób obniżyć ceny frachtu, ale w rzeczywistości byłoby to wsparcie rosyjskich możliwości eksportowych. To wszystko dzieje się zaledwie kilka dni po ogłoszeniu dealu paliwowego między Donaldem Trupem a Władimirem Putinem, który dotyczy dostaw oleju napędowego z Rosji do USA. Dostarczenie tego paliwa wymagało zdjęcia amerykańskich sankcji z Rosji, do czego zresztą doszło. Niedługo wcześniej poważne media poinformowały o możliwym wejściu inwestorów z USA w projekty Nord Stream, co miałoby na celu ponowne uruchomienie tych gazociągów. Mili Państwo, to wszystko to jest jeden wielki ukłon ze strony USA w stronę Rosji, dający jej możliwość odbudowania strat gospodarczych. Jeśli to połączymy z informacjami dot. zaburzeń w pracy systemu Starshield, z którego korzysta Ukraina, nacisków Waszyngtonu na Kijów, by ten nie atakował rosyjskich rafinerii oraz informacji o ograniczeniu przekazywania danych wywiadowczych to naprawdę obraz tej sytuacji jest bardzo niepokojący.

Polityka↗
1:33
0:38
0:14
0:23
0:09

Jednego nie mogę zrozumieć Nie łączy mi się, nie klei, ale ludziom się łączy i klei. Albo to funkcjonuje w ludzkich umysłach jako dwa niezależne byty, bez żadnego wzajemnego kontaktu. Jak zatem można uważać Rosję za fajny kraj, a jednocześnie potępiać w czambuł PRL, ZSRR i Komunę? Moskwa to Moskwa. Nie zmienia się od czasu Iwana Groźnego. Od zawsze ostoja wartości rodzinnych i wypruwania flaków ofiarom. Wszelkie wartości, w tym wiara chrześcijańska w wydaniu prawosławnym, tylko dla przyciągnięcia uwagi, dla uatrakcyjnienia, dla sterowania. A w istocie w dupie mają jakiekolwiek wartości, liczy się władza i bogactwo. Żadne tam miłuj bliźniego swego jak siebie samego, a w ryja gnoi! Nie kradnij (chyba że zgodnie z procedurami), nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno. U nas dawno nie widziałem kogoś wierzącego, a za takiego uważam przestrzegającego podstawowe choć biblijne nakazy, i zgodnie z nimi okazującymi pomoc słabszym, życzliwość dla bliskich i obcych, ceniącymi uczciwość, powściągliwość i pokorę, dobroć dla ludzi (wszystkich) i zwierząt (głównie domowych). Jak kogoś takiego znacie, dajcie znać. W każdym razie Moskwa się nie zmienia, poza niuansami. Za komuny nastąpił chwilowy rozbrat z religią, ale na krótko, cerkiew wróciła do łask. A to tylko z jednego powodu: jak kościół (cerkiew) służy władzy, to jest git, a jak fika - to jest be. Cerkiew zrozumiała lekcje daną im przez komunę i dziś z władzami Rosji ściśle współpracuje. Cerkiew zapewnia fasadę "tradycyjnych wartości", a władza robi z tym co jej się żywnie podoba. Znamy to z PRL, żadnego komunizmu nie było. Była gospodarka państwowa i własność rzekomo państwowa, ale de facto własność partyjna. Ludzie z partyjnej nomenklatury, zajmujący ważne stanowiska kierownicze, tak w administracji, jak i w przemyśle czy komunikacji, tylko oni doświadczali prawdziwej komuny, czyli mitycznego raju bez pieniędzy w którym każdy człowiek dostaje wszystko według potrzeb, a pracuje na miarę swoich możliwości. Dla mas nic takiego nigdy nie działało, ale dla nielicznych towarzyszy osadzonych na stanowiskach administracyjnych czy dyrektorskich - oni mieli domy, a niekiedy wille służbowe, samochody służbowe z kierowcą, sklepy "za żółtymi firankami" gdzie można było kupić wszystko za grosiki, i dostawy czego sobie zażyczyli. Nie potrzebowali zarabiać milionów, by mieć do dyspozycji mienie, towary i usługi za miliony, oczywiście im wyżej w hierarchii, tym więcej. Zwykły szary człowiek miał przejebane. Guzik miał, choć ciężko pracował. Niewiele mógł kupić, bo niewiele było. Produkowane towary były gówniane i byle jakie, a i tak ciężko je było kupić. Żadnej wolności słowa nie było, a telewizja i radio były wyłącznie państwowe, z państwową indoktrynacją, bez dostępu do rzetelnych, prawdziwych informacji. W latach 1944-1956 skala prześladowań była znaczna, wydawano wyroki śmierci na przeciwników politycznych. W latach 1945–1956 (w okresie tzw. terroru stalinowskiego) we wszystkich typach sądów w Polsce orzeczono około 8 tysięcy wyroków śmierci, a wykonano ok. 3,5 tysiąca do 4 tysięcy egzekucji. Dokładnych danych nigdy nie poznano, ale tak szacuje IPN. W latach 1956–1989 (czyli od okresu odwilży październikowej aż do upadku systemu komunistycznego) w Polsce wykonano łącznie 321 wyroków śmierci. To i tak nie jest dużo, zresztą w przeciwieństwie do okresu stalinowskiego (1945–1956), w którym większość wyroków miała podłoże polityczne, po 1956 r. karę śmierci orzekano i wykonywano głównie za najcięższe przestępstwa kryminalne. Co nie zmienia faktu, że tzw. komuna i zależność od Moskwy była wyjątkowo gówniana. Dziś Rosja jest o wiele gorsza. Weźmy wasala Rosji, Białoruś. Na Białorusi oficjalnie przebywa obecnie około 870–900 więźniów politycznych, a cała populacja tego państwa wynosi w granicach 9,4 miliona mieszkańców. Białoruska opozycja demokratyczna (https://t.co/LLcxjx4Jv8. Rada Koordynacyjna) podkreśla, że realna liczba osób przetrzymywanych w koloniach karnych z pobudek politycznych może przekraczać nawet 5000. W 1970 r. w Polsce było kilkudziesięciu do nieco ponad stu więźniów politycznych, na 32,5 miliona mieszkańców. W 1975 r. od kilkunastu do około trzydziestu więźniów politycznych (głównie osoby oskarżone o nielegalne próby opuszczenia kraju, pojedyncze przypadki szpiegostwa lub kolportaż antypaństwowych ulotek) na 33,9 miliona mieszkańców. Szczyt przypadł na stan wojenny, kiedy to internowano na kilka-kilkanaście miesięcy 5128 (w szczytowym momencie, łącznie nieco ponad 9000), a skazanych na więzienie do odsiadki lub oczekujących na proces w aresztach w grudniu 1982 r. było niemal równo 1500 osób, na 36 milionów mieszkańców. Jeśli dziś mielibyśmy stać się państwem sprzymierzonym z Moskwą na wzór Białorusi, to proporcjonalnie mielibyśmy jakieś 3400-3500 więźniów politycznych, czyli ponad dwa razy więcej niż skazanych lub aresztowanych w Stanie Wojennym w jego najgorszym momencie (nie licząc internowanych). A przypomnijmy, że więźniów politycznych na Białorusi, jeszcze rok temu, było dwa razy więcej. Oczywiście skala prześladowań przeciwników politycznych jest dużo szersza, bo są to wyrzucenia z pracy, zakazy wyjazdów, a także zwykły wpierdziel czy wieczne zatrzymania na cztery-osiem bez podawania powodów. Są to też różne szykany wobec rodziny i bliskich. Narzekamy na wiele rzeczy, ale takiej wolności jaką mamy, to byśmy dopiero docenili! Kiedy w Rosji protestujący przeciwko wojnie w Ukrainie nie mogli napisać na transparentach dosłownie nic, co nie zostałoby uznane za "wywrotowe" ("ekstremizm" jest w Rosji karany), ludzie zaczęli wychodzić trzymając w ręku puste kartony, a wszyscy wiedzieli, o co chodzi. No i za te puste kartony też byli aresztowani, choć przeważnie kończyło się na zdrowym wpierdzielu na komendzie (jak kobieta to z gwałtem w bonusie). W Rosji nie działa Facebook, "X", "Whastup", "Signal", a "Tiktok" jest mocno spowolniony, w obawie przed rosyjską ustawą o tzw. „fejkach” na temat armii, TikTok wyłączył w Rosji możliwość wrzucania nowych filmów i oglądania treści z zagranicy. VPN nie jest teoretycznie zakazany, ale jeśli udowodnią, że używając VPN poszukiwałeś "treści ekstremistycznych", to i tak ciupa, tj. kolonia karna, gdzie "rabota diełajet swobodnym". Pozostałe media społecznościowe takie jak VKontakte czy Telegram są ściśle kontrolowane przez rosyjskie służby. Nie podoba się to w ryja przy przesłuchaniu na komendzie. Oczywiście schemat władzy z szalejącą korupcją, wszechwładzą oligarchów, kryszami (ochroną dla swoich, nawet jak grubo nawywijają). Jak działa "krysza"? A tak: 18 września 2024 r. oligarcha Władisław Bakalczuk, sprzeciwiając się fuzji firmy Wildberries (jego żony) z inną spółką, przybył do moskiewskiej siedziby firmy w towarzystwie uzbrojonych mężczyzn (w tym powiązanych z czeczeńskimi bojownikami i Ramzanem Kadyrowem), w awanturze i strzelaninie zginęło dwóch zastrzelonych ochroniarzy. Komuś postawiono za to zarzuty? A jak myślicie? Tak, macie rację. Nikomu. Tag działa "krysza". To mafia, nie państwo. Inny przykład: rosyjski kodeks karny przewiduje za służbę najemniczą kary wieloletniego więzienia, konstytucja rezerwuje użycie przemocy z bronią w ręku tylko przez służby państwa dla obrony kraju lub egzekwowania prawa, a tymczasem MO Rosji podpisuje oficjalne kontrakty CzWK "Wagner" czyli z płatnymi, uzbrojonymi cynglami oligarchy Jewgenija Prigożyna. Tak, kontrakty z najemnikami w imieniu państwa, co jest ścigane przez rosyjski kodeks karny. Dalej mówicie, że Rosja to normalna państwo? A PRL był? Bo był zbudowany na wzór i podobieństwo Moskwy, ale tej ciut bardziej cywilizowanej, za Breżniewa nie Putina. Na filmiku - typowa scenka. Dyskoteka w Doniecku, czyli separatystycznej, prorosyjskiej części Ukrainy. Podobno wczoraj. Moi drodzy, jeśli Wam się podoba, i jeśli mam swój czas poświęcać, jeśli chcecie coś poczytać, to poproszę o kawkę, to tylko 10 czy 20 zł. Pozdrawiam wszystkim i dziękuję mocno tym, co kawki kupują.

Ulica↗
2:42

🇺🇦 Zelenu satanu...: "...wyrzućcie zielonego szatana, wynoście się z naszej ziemi... Oni zabili Ukrainę, rozumiecie? Oni zniszczyli naród ukraiński... Wasz syn zginął, a mój zginął, cholera. I wyrażam swoją opinię jako matka... i jako matka całej tej Ukrainy. Spójrzcie, same cmentarze w całej Ukrainie, same cmentarze. On jest ludobójcą, złodziejem, przestępcą, mordercą! I nie boję się tego powiedzieć, po prostu się nie boję... Syn, którego nie znam, od 4 lat uważany jest za zaginionego, a tu są polegli... On jest ludobójcą, mordercą, złodziejem, zbrodniarzem wojennym! I tutaj powinien odbyć się trybunał wojenny... ...żeby wszyscy kradli. To, co dają Ukrainie, oni wszystko rozkradają. I on celowo to robi, całą tę wojnę, celowo Przyszłam tu przeciwko ludobójstwu, które urządziła nasza władza. Mamy zamknięte granice, ludzi nie wypuszczają, łapią jak zwierzęta, mamy kombinat mięsny! Mamy... Mamy miliony emerytów na cmentarzu... ...co tydzień nowy skandal korupcyjny na wielomilionowe kwoty... Całkowicie blokowane są wszelkie prawa antykorupcyjne, które stawia nam jako warunek Europa – musimy je spełniać, aby otrzymywać tranze pomocy dla naszego kraju, skoro mamy wojnę. Całkowicie blokowana jest wszelka wolność słowa. Nie widzę niezależnych ukraińskich dziennikarzy, niezależnych kanałów. ...paliwo, i do tego jeszcze spisują wszystko — maviki, które wolontariusze zbierają dla naszych brygad, dla chłopaków, do samych chłopaków to nie dociera. A także przez działania dowództwa nasi chłopcy giną i giną bez wieści. Chcemy, aby dowództwo poniosło odpowiedzialność. Chcemy też, aby szukano, naprawdę szukano zaginionych bez wieści oraz żeby zwracano jeńców...”

Drama↗
1:56

Skrót info ze świata 🌍. Sobota - ⚠️ETS2 bez zmian wchodzi od 1 stycznia 2028 -🚢Iran oświadcza: zamykamy Ormuz. - 🔥Kolejny tankowiec płonie z 2 mln baryłek -🇶🇦 emir Kataru: szykujcie się na najgorsze - 🇫🇷 dziś 300 strajków i demonstacji we Francji - 🇮🇷 8 statków uderzonych w Ormuzie w 48 h -⏲️napisz czy jest sens zmieniac czas 2x w roku -📉 Akcje chipów najdłuższa seria strat od 2008 -🇻🇦 Papież ze szpitala rozmawia z Putinenen - 🇺🇸 Trump zwolnił rzeczniczkę po 5 dniach - Iran największy spadek PKB od 40 lat -🐸 Żabki: ma brakować pizzy Księżula🍕 - 🇵🇪produkcja miedzi w Peru -5% w sierpniu r/r -🇵🇱 Tusk : Gdy 🇺🇦 padnie, wszyscy mają problem -🇫🇷 46% francuskich muzułmanów rozważa wyjazd, jeśli Le Pen wygra w 2027 -🇰🇷Kospi kończy tydzień -14,5%. Najgorzej od 2008 -🛢️Brent 111$ za fizyczną baryłkę . Nie kontrakt -Trump po pytaniu kto zaczął wojnę z Iranem: "Nie obchodzi mnie nic, poza jej zakończeniem" -🇩🇪 AfD: 1,2 mln syryjskich uchodźców ma wrócić -🌍 MFW: może pęknąć bańska AI - 🚬Niemcy: duży wzrost podatku od tytoniu - 🚗Niemcy i Francja rezygnują z neutralności klimatycznej dla aut do 2035. Będą też spalinowe -🇺🇸 Kongresmeni blokuje deal ropy Trump-Putin -🇪🇺 von der Leyen: 22 pakietem sankcji na Rosję -📱 Apple: dostawy iPhone Duo przesunięte na 25 I -🇪🇺 von der Leyen: dziura Ukrainy to 70 mld euro -Światowy Dzień Excela ( Dlaczego pakiet Office jest taki drogi? Bo za błędy się płaci 🙃)

Polityka↗