Wyniki dla „GROM”

1:42🔥 Wiral
2:26🔥 Wiral
1:37🔥 Wiral
1:04🔥 Wiral
1:44
0:38

Nowy etap w odbudowie Trybunału Konstytucyjnego W trudnej sprawie przywracania Polakom Trybunału Konstytucyjnego przeszliśmy do kolejnego etapu. Czekaliśmy na to od dawna. Teraz wszystko w rękach sędziów TK. Przy czym mają oni prawo liczyć na wsparcie organów państwa. Bardzo ważnym wydarzeniem była publikacja stanowiska Komisji Weneckiej w sprawie ślubowania nowych sędziów TK wobec Prezydenta RP. Miało to miejsce we wtorek 13 października 2026. Komisja Wenecka opowiedziała się stanowczo przeciwko blokowaniu ślubowania sędziów przez prezydenta. O ile ogólny kierunek tego stanowiska był stosunkowo łatwy do przewidzenia, to jego stanowczość i daleko idące wskazówki najwyraźniej zaskoczyły otoczenie Karola Nawrockiego. Komisja wskazała, że Karol Nawrocki powinien bez zbędnej zwłoki przyjmować ślubowanie od sędziów wybranych przez Sejm. Jeżeli bezprawnie odmawia odebrania ślubowania, albo bardzo zwleka z organizacją uroczystości ślubowania, konieczne jest umożliwienie sędziom złożenia ślubowania bez obecności prezydenta. To samo mówili wcześniej wszyscy uczciwi prawnicy, w tym eksperci-konstytucjonaliści. To wynika wprost z Konstytucji i ustawy o TK: to Sejm wybiera sędziów TK, a nie prezydent. Prezydent ani nie powołuje sędziów TK, ani ich nie nominuje, ani nie ma prawa sprawdzać prawidłowości ich powołania przez Sejm. Z kolei ustawa o TK stanowi, że sędzia TK musi złożyć ślubowanie wobec prezydenta, i jest to czynność jednostronna. O znaczeniu słowa „wobec” napisano i powiedziano ostatnio sporo kłamstw. Wbrew temu co mówią i piszą Karol Nawrocki, Bogdan Święczkowski oraz inni politycy PiS, słowo „wobec” nie jest równoznaczne ze zwrotem „w obecności”. Wystarczy sięgnąć po słownik języka polskiego PWN, albo chociażby poczytać teksty na oficjalnej stronie KPRP. Tam często pojawia się słowo „wobec” w całkiem innym znaczeniu niż „w obecności”. PiS oraz ekipa Karola Nawrockiego twierdzą, że istnieje jakiś spór kompetencyjny w sprawie składania ślubowania przez sędziów TK. W rzeczywistości nie ma żadnego sporu, co potwierdza najnowsza opinia wybitnych zagranicznych prawników z Komisji Weneckiej. Odmowa przyjęcia ślubowania przez prezydenta nie może uniemożliwiać nowo wybranym sędziom TK rozpoczęcia pracy. Maciej Berek został wybrany przez Sejm na sędziego TK 4 września 2026. Od tego dnia nie doczekał się ani zaproszenia na uroczystość złożenia ślubowania w pałacu prezydenckim, ani choćby odpowiedzi na swoje pismo skierowane do Karola Nawrockiego. Ostatnio sygnalizował gotowość do złożenia ślubowania bez dalszego oczekiwania na zaproszenie z pałacu. Publikacja kategorycznego stanowiska Komisji Weneckiej stało się bezpośrednim impulsem do złożenia ślubowania bez udziału Karola Nawrockiego. Uroczystość ślubowania Macieja Berka odbyła się 14 października 2026 w budynku Sejmu o godzinie 9:00. Karol Nawrocki nie był zaproszony, ale wynikało to wyłącznie z tego, że zarówno on sam, jak też jego najbliżsi współpracownicy zapowiadali dalszą bezprawną obstrukcję. Wobec braku reakcji prezydenta na informacje z Sejmu o powołaniu nowego sędziego TK oraz na pisma tego sędziego, jego ślubowanie trzeba było złożyć w innej formie, zgodnie ze stanowiskiem Komisji Weneckiej. Maciej Berek podkreślił, że kieruje swoje ślubowanie do prezydenta RP oraz że złożenie tego ślubowania jest jego obowiązkiem jako sędziego TK. Odczytał rotę zgodnie z ustawą o TK i podpisał się pod ślubowaniem w wersji pisemnej. Po złożeniu ślubowania, zostało ono doręczone w wersji pisemnej do kancelarii Karola Nawrockiego. Następnie Maciej Berek udał się w towarzystwie innych sędziów TK do siedziby TK przy Alei Szucha. Po godzinie 10 Maciej Berek oraz inni sędziowie wjechali na teren Trybunału. Prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuścił niektórych sędziów do części sędziowskiej budynku.W udostępnionym nagraniu słychać, że wprawdzie nadal każe się uważać za władcę swojego folwarku, ale w jego głosie słychać zdenerwowanie. W tym samym czasie Marszałek Włodzimierz Czarzasty pojawił się na konferencji prasowej, na której zakomunikował, że rola Sejmu w przywracaniu TK Polakom w zasadzie się zakończyła oraz że teraz wszystko jest w rękach sędziów. Rozpoczął się nowy etap. Obrazowo przedstawił sytuację jako odebranie gwizdka politykom PiS. Na dźwięk tego gwizdka preparowano „wyroki” w trybunale Bogdana Święczkowskiego. Nie oznacza to bynajmniej, że gwizdek ma trafić do kogoś innego. Trybunał ma być niezależny od partii politycznych i ma ponownie stać się najwyższym organem systemu sądownictwa w Polsce. Odpowiadając na napastliwe pytania pracowników TV Republika Marszałek wyraźnie dał do zrozumienia, że nadszedł czas sprawczości. Miejmy nadzieję, że ta sprawczość będzie dotyczyła także TV Republika, bo jej hejterska działalność powinna skutkować odebraniem koncesji oraz dotkliwymi karami za działania bezprawne. Jak można było oczekiwać, Karol Nawrocki zakwestionował skuteczność ślubowania. Kontynuuje obstrukcję kierując się wyłącznie swoim własnym interesem, podobnie jak pełniący obowiązki prezesa TK Bogdan Święczkowski. Tych dwóch polityków łączy wiele. Nie tylko to, że obydwaj obawiają się przywrócenia prawidłowego funkcjonowania TK. Obydwu bardzo odpowiada dzisiejsza usługowa rola TK, produkującego ekspresowo „wyroki” zamówione przez PiS lub Nawrockiego. Obydwaj muszą się liczyć z odpowiedzialnością przed wymiarem sprawiedliwości za to co robili w przeszłości, i za to co robią teraz. Należy zauważyć, że to co mówią Nawrocki i Święczkowski to tylko kłamliwa narracja PiS, bez związku z faktami, a także bez związku z treścią Konstytucji i ustawy o TK. Bronią się tak jak potrafią przed tym co nieuchronne, czyli przed odebraniem im władzy nad TK i przed rozpoznawaniem skarg konstytucyjnych w uczciwy sposób przez uczciwych sędziów. Przed budynkiem TK w Warszawie zgromadzili się przeciwnicy ślubowania Berka, głównie wielbiciele TV Republika zwołani przez Tomasza Sakiewicza oraz bojówkarze PiS pod dowództwem Roberta Bąkiewicza. Było też kilku posłów PiS. Porządku pilnowały dość liczne siły policyjne. Doszło do przepychanek, nienawistnych przemówień. Było też teatralne omdlenie Adama Borowskiego, który powrócił do zdrowia natychmiast po zakończeniu transmisji na żywo z jego „reanimacji”. Forma pisowskiego zgromadzenia pod TK była na tyle agresywna, że Policja wszczęła postępowanie z urzędu. Na krótkim briefingu pojawił się Bogdan Święczkowski. Powtórzył słowa, którymi już wcześniej się skompromitował, że dopuszczenie do orzekania uzależnia od decyzji Karola Nawrockiego. On chyba nawet nie zauważa tego, że niezależny organ, jakim powinien być TK, nie może być zależny od innego organu państwa. Skompromitował się także słowami: „To ja decyduję kto będzie orzekał, kto nawiązuje stosunek służbowy, a kto nie". On nie ma takich uprawnień, żeby o tym decydować. On sobie te uprawnienia uzurpuje, podobnie jak Karol Nawrocki uzurpuje sobie uprawnienia do powoływania sędziów TK i do oceniania ich wykształcenia, doświadczenia zawodowego i życiorysów. 14 października 2026 jeszcze nie zakończył się kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego, ale zrobiony został wielki krok naprzód. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby przywrócić prawidłowe funkcjonowanie TK, co jest niezwykle potrzebne do pełnego przywrócenia praworządności. W wypowiedziach pisowskich uzurpatorów słychać dziś było strach. To dobrze. autor: @GasewiczJarek dla @AkademiaPrawdy źródła: SEJM, TVPinfo, TV Republika, X ilustracja: dwaj uzurpatorzy - Karol Nawrocki 3.09.2026 + Bogdan Święczkowski 14.10.2026

Sport↗
2:30
1:34
1:16
1:00
0:27

W sobotę amerykański sekretarz wojny Pete Hegseth na uniwersytecie Tennesse, przemawiając do studentów uznał, że w Afganistanie to tylko Amerykanie byli zaangażowani, no może jeszcze jeden czy dwa kraje. Skrót ISAF tłumaczył jako "I Saw Americans Fighting", czyli widziałem jak Amerykanie walczą. Serio @SecWar byłeś wtedy w Afganistanie? To chyba nie trzeźwiałeś. Masz historię polskiej misji w pigułce. Polska misja w Afganistanie to historia, o której nie wolno zapominać. W 2002 roku polscy żołnierze pojechali na wojnę w ramach międzynarodowej koalicji po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku. Polska była sojusznikiem USA i członkiem NATO. Nasi żołnierze mieli walczyć z terroryzmem, wspierać stabilizację kraju i pomóc Afgańczykom zbudować państwo, w którym nie będzie schronienia dla organizacji terrorystycznych. Z czasem misja przerodziła się w regularną wojnę. Szczególnie niebezpieczna była prowincja Ghazni, gdzie polscy żołnierze patrolowali drogi, eskortowali konwoje, likwidowali zagrożenia ze strony rebeliantów i odpierali ataki. Talibowie stosowali zasadzki, ostrzeliwali patrole i podkładali improwizowane ładunki wybuchowe. Każdy wyjazd poza bazę mógł zakończyć się tragedią. Żołnierze ginęli w eksplozjach, wymianach ognia i atakach na pojazdy wojskowe. 10 sierpnia 2009 roku zginął kapitan Daniel Ambroziński. Polski patrol wpadł w zasadzkę, a walka pokazała, jak wysoką cenę nasi żołnierze płacili za wykonywanie swoich zadań. 21 grudnia 2011 roku pod polskim pojazdem eksplodował ładunek wybuchowy. Zginęło pięciu żołnierzy: Piotr Ciesielski, Łukasz Krawiec, Marcin Szczurowski, Marek Tomala i Krystian Banach. Za każdą taką informacją kryły się konkretne rodziny, rodzice, żony, dzieci i przyjaciele, którzy już nigdy nie doczekali powrotu swoich bliskich. W ciągu niemal dwóch dekad przez polski kontyngent przewinęły się dziesiątki tysięcy żołnierzy i pracowników wojska. Polska poniosła śmiertelne straty, a wielu uczestników misji wróciło z ranami fizycznymi i psychicznymi, z którymi musieli mierzyć się długo po zakończeniu służby. Dla nich Afganistan nie skończył się w dniu powrotu do kraju. W 2021 roku zachodnie wojska opuściły Afganistan. Afgański rząd upadł, a talibowie błyskawicznie odzyskali władzę. Dwadzieścia lat wojny, ogromne pieniądze, tysiące zabitych i rannych, lata wysiłku oraz poświęcenia żołnierzy nie zapewniły trwałego zwycięstwa politycznego. Kraj ponownie znalazł się pod rządami tych, których wcześniej próbowano odsunąć od władzy. I właśnie tutaj zaczynają się najtrudniejsze pytania. Czy cele tej wojny były realistyczne? Czy Zachód właściwie rozumiał Afganistan? Dlaczego afgańskie instytucje i armia tak szybko się załamały? Czy politycy potrafili uczciwie wyjaśnić społeczeństwom, jaki ma być ostateczny rezultat tej operacji? I wreszcie kto podjął kluczową decyzję i podpisał porozumienie z Talibami w Doha w 2020r.? Nie wolno odpowiadać na te pytania pogardą wobec żołnierzy. To nie oni podejmowali wszystkie strategiczne decyzje. Wykonywali rozkazy państwa, służyli w sojuszniczej operacji i narażali życie. Można krytycznie oceniać politykę, cele i rezultaty wojny, a jednocześnie z najwyższym szacunkiem mówić o tych, którzy z niej nie wrócili. Afganistan pozostawił nam gorzką lekcję: łatwiej rozpocząć wojnę, niż osiągnąć pokój. Łatwiej zdobyć terytorium, niż zbudować trwałe państwo. I łatwiej politykom ogłosić sukces, niż wziąć odpowiedzialność za jego ostateczny rezultat. Pamiętajmy o polskich żołnierzach, którzy polegli na afgańskiej ziemi. Nie jako o liczbach w wojskowych statystykach, ale jako o ludziach, którzy mieli swoje życie, plany i rodziny. Ich nazwiska nie mogą zniknąć w cieniu politycznych deklaracji i zapomnianej wojny. A Panu @SecWar Hegseth polecam przeczytać czasem coś więcej niż wpisy Trumpa. autor: @Pieter111120 dla @AkademiaPrawdy źródła: @clashreport, https://t.co/p4yf0ApVNw https://t.co/Izdu20UFLh

Polityka↗
0:43
1:04

Szybkie podsumowanie tygodnia pod hasłem „Jedność w PiS i pokój na prawicy” — przedstawia Przemysław Czarnek. (Uwaga, będzie długie, wybaczcie xD) 1. ŚRODA Próba siłowego wprowadzenia Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Przemysław Czarnek do 12:00 udziela z domu wywiadów w Republice, a później pojawia się w miasteczku namiotowym — oczywiście tylko na kilka godzin. Atakuje Rozwój i Konfederację, mimo że posłowie obu środowisk również są na miejscu. Nie brakuje też pretensji do Marcina Horały, zarówno w miasteczku, jak i później w Republice. Dlaczego nie zatrzymał własną piersią całej hucpy związanej z zaprzysiężeniem Berka? Wszystko to mimo że, jak później się okazało, prezydent Nawrocki nawet nie dostał zaproszenia. I jazda po całości. Ważne: Prezes Kaczyński jest na miejscu praktycznie dzień i noc. Mateusz Morawiecki podczas spotkania z mieszkańcami mówi, że „na razie planujemy samodzielny start”, czym daje PiS-owi paliwo do kolejnych ataków. 2. CZWARTEK Czarnka nie ma w miasteczku namiotowym przez cały dzień. Rano pojawiają się tam Mateusz Morawiecki, Waldemar Buda i… Marcin Horała. (Republika i reszta mediów praktycznie tego nie pokazują). Atmosfera wokół kandydata na premiera wygląda tak, jakby po jednym dniu skończył się zamach stanu. I co? I jajco. Po południu kandydat na premiera wrzuca zdjęcie „z trasy”, pędząc do Krakowa na konwencję PiS. Oprócz lansowania się pojawia się tam hasło o zjednoczonej prawicy. Pomysł fajny, ale bez dogadania się z resztą może być ciężko. Choć jakaś nadzieja jest. Rano Morawiecki apeluje o wspólny marsz PiS-u, Konfederacji i Rozwoju+. Co na to PiS? Wieczorem ogłasza własny marsz na sobotę o 14:00. Wszyscy mają się stawić, a kto się nie dostosuje, ten zdrajca, wspólnik Tuska i tak dalej. :)) Przypominam, że Rozwój+ ma wtedy swoją konwencję o 12:00. Jacek Sasin i Miłosz Kłeczek poświęcają prawie osiem minut na atakowanie Morawieckiego. xD Ważne: Po konwencji prezes Kaczyński pojawia się pod Trybunałem Konstytucyjnym. 3. PIĄTEK Dochodzi do akcji pod biurem społecznego RPO Adama Borowskiego, podczas której policja poturbowała pana Piotra W. Robi się ogromny raban, a Republika i wPolsce24 relacjonują wszystko na żywo. Na miejscu pojawiają się Marek Jakubiak z Rozwoju+, Piotr Gliński i inni politycy PiS-u. Po zatrzymaniu przez policję pan Piotr mdleje i trafia do szpitala. Stamtąd policja zabiera go do aresztu, gdzie przetrzymuje go przez 50 godzin. Sami wiecie, jak to wyglądało — całą resztę relacjonowałem na bieżąco. A co w tym czasie robi Czarnek? „Mobilizuje” ludzi w Świętokrzyskiem, czyli po prostu organizuje u siebie imprezę partyjną. W Warszawie go nie ma. Ważne: Prezes Kaczyński pozostaje w miasteczku namiotowym. Razem z kilkoma posłami, w tym panią Arciszewską-Mielewczyk, przez całą noc szuka informacji o tym, gdzie przetrzymywany jest pan Piotr. Morawiecki jest w trasie. 4. SOBOTA Sąd nie uwzględnia wniosku o tymczasowe aresztowanie pana Piotra. Wszyscy zadowoleni i szczęśliwi. I dobrze — nie zasłużył na to. Prezes nadal jest w miasteczku namiotowym, a Morawiecki w trasie. Liderów Konfederacji wciąż nie ma na miejscu. Nie pojawia się nawet jeden poseł. I teraz dochodzimy do najważniejszego. Czarnek pojawia się na „wielkiej” manifestacji PiS-u pod Trybunałem Konstytucyjnym. Świetne przemówienia, pełna mobilizacja, wszystko pięknie. Oczywiście nie brakuje oskarżeń pod adresem Konfederacji i Rozwoju+, bo nie było ich liderów — mimo że wielu posłów Rozwoju było na miejscu. XDDDD. 5. NIEDZIELA Mimo hasła „Pokój na prawicy, jedność w PiS” Czarnek udziela wywiadu w sieci, w którym trzy czwarte wypowiedzi to atakowanie Morawieckiego i Rozwoju+. Jazda bez trzymanki. xDDD No ludzie kochani, bądźmy poważni. Zacznijmy od siebie, bo cała ta akcja jest tak niedorzeczna, że aż smutna. Jak mamy być zjednoczeni, skoro takie rzeczy dzieją się na każdym kroku?

Beka↗
0:45
0:57
0:41
0:22
0:50